Boso, w butach, po dnie morza i w góry. Robert Macfarlane ciągle idzie

“Właśnie następnego ranka, podążając śladami jeleni, wszedlem w kamienistą dolinę, która podchodziła pod północną ścianę Griomabhala. Wiatr dął ze wschodu. Przeszukiwałem dolinę prawie przez dwie godziny, coraz bardziej się w nią zagłębiając i wychodząc coraz wyżej, z coraz mniejszą nadzieją, że znajdę ścieżkę.”

To mogła być coachingowa książka albo metafizyczny poradnik o tym, że własnej drogi trzeba wytrwale szukać, a w kryzysowym momencie szukania zwrócić się do tych, którzy już ją przeszli albo mają wskazówki jak znaleźć właściwą ścieżkę. Całe szczęście, że Robert Macfarlane czegoś takiego nie napisał.

Continue reading

Advertisements

Rozwiązanie konkursu “Z Pompikiem po Wielkopolskim Parku Narodowym”

Po pierwsze wszyscy uczestnicy wykonali takie prace, że jesteśmy ciężko wzruszeni i zachwyceni. W nocy odbyły się narady z Tomkiem Samojlikiem i tak oto po burzliwych rejsach po Jeziorze Góreckim wyłonili się zwycięzcy:

1. POMYSŁ JULII ZAJĄC (lat 5,5)

Żubr Pompik powinien w Wielkopolskim Parku Narodowym spotkać dwa ciekawe pająki – topika i tygrzyka paskowanego. Książeczka mogłaby mieć tytuł „Poszukiwania pająków”.

Oto uzasadnienie Julki, dlaczego te zwierzęta:

1. Topik jest niezwykły, bo całe życie spędza pod wodą, a nie jest rybą. To jedyny taki pająk w Polsce!

2. Topik robi sobie pęcherzyk z powietrzem wokół pupy! Strasznie to zabawne!

3. Topik buduje gniazdo pod wodą!

4. Tygrzyk nie jest aż tak niezwykły jak topik, ale za to jest piękny i kolorowy i wygląda jak tygrys.

5. Oba pająki są rzadkie i występują w WPN

6. Pająki są pożyteczne, bo łapią muchy.

7. Julka jest dzielna i pająków ani robali się nie boi

8. Do tej pory pająki pojawiły się tylko chwilowo w Sadze o ryjówkach – chcemy więcej!

Tomasz Samojlik:

Julio, jesteś genialna! Pająki to rzeczywiście świetni bohaterowie. Na pewno któryś pojawi się w mojej książce!

 

2. POMYSŁ WOJCIECHA ZAJĄCA (lat 7,5)

Żubr Pompik powinien w Wielkopolskim Parku Narodowym spotkać nocne zwierzęta – puszczyka i gacka brunatnego. Książeczka mogłaby mieć tytuł „Nocni łowcy”.

Oto uzasadnienie Wojtka, dlaczego te zwierzęta:

1. Bo są nocne i wtedy idą na łowy

2. Puszczyk jest symbolem WPN

3. W WPN mieszka wiele gatunków nietoperzy, ale gacek brunatny jest najfajniejszy, bo ma śmieszne wielkie uszy, jak zając!

4. Nietoperze łowią ofiary na słuch i umieją wisieć do góry nogami!

5. Sowy świetnie widzą w nocy i latają prawie bezgłośnie!

6. Młode puszczyki są puchate i strasznie śmieszne [uwaga mamy: Wojtek zaczytywał się kiedyś w książce o przyrodzie/lesie i chichrał się straszliwie przy fragmencie, że gdy młode puszczyki się wykluwają, rozbijają skorupkę jaja ostro zakończonym dziobem, a i sam dźwięk słowa „puszczyk” był dla niego superśmieszny ]

7. Puszczyk jest symbolem parku, więc jeśli nie w tej części, to w której ma się pojawić?

8. Pan Tomek świetnie rysuje puszczyki


Tomasz Samojlik: Wojtku, masz rację, puszczyk po prostu musi się pojawić w tym zeszycie. Mamie Wojtka dziękuję za wskazówkę o chichraniu!

 

3. POMYSŁ ZOSI (lat 5) i TATY PIOTRA:

Miejsce: brzeg Jeziora Góreckiego z widokiem na Wyspę Zamkową

Zwierzę: Perkoz dwuczuby

Uzasadnienie: Wielkopolski Park Narodowy to “muzeum form polodowcowych” i kraina wielu jezior, a perkoz to typowy ptak, który pojawia się na dużych jeziorach. Na dodatek ma ciekawą nazwę, zawadiackie czubki na głowie i fantastyczny zwyczaj “wożenia” swojej rodziny na plecach.

Przygoda Pompika, do której powstała ilustracja:

Pompik dotarł nad brzeg Jeziora Góreckiego. Zauważył ruiny zamku na wyspie. Był bardzo ciekawy, czy w tym zamku mieszka wielki Lądolód, o którym tyle słyszał w okolicy, ale bał się przepłynąć taki kawał drogi. Wtem w pobliżu pojawił się perkoz dwuczuby. Na jego grzbiecie Pompik ze zdziwieniem dostrzegł gromadkę piskląt. Mały żubrzyk szybko zaprzyjaźnił się z perkozią rodziną, a tata perkoz wytłumaczył mu, cóż to takiego ten ogromny lądolód…

Tomasz Samojlik: Zosiu, perkozy są niesamowite, też muszą się pojawić w zeszycie o Wielkopolskim Parku Narodowym. Dziękuję!

Bookowscy: Zosiu, Tato Piotrze, uważamy, że opowieść o strasznym lądolodzie jest kapitalna i powinniście ją kontynuować!

 

4. Nagroda dodatkowa od Księgarzy:

Historyjka wymyślona przez Gabrysię (lat 7):

‘Pompik biegał po lesie z koszykiem  i zbierał grzyby kanie. Na swej drodze spotkał drapieżnego ptaka siedzącego na gałęzi. Zapytał czy nie widział w pobliżu żadnej kani..Ten ptak to była Kania ruda!’ Miejsce: Las w okolicy Jez.Góreckiego.

Gabrysiu, Kania ruda to przepiękny ptak i ogromnie się cieszymy, kiedy uda nam się go zaobserwować. Dzięki za ten pomysł!

I jeszcze list Tomka Samojlika:

Tosiu i Olku, Łucjo, Gabrysiu, Grażynko – to, co wymyśliliście, też kapitalnie nadaje się do książki o Wielkopolskim Parku Narodowym! Ale organizatorzy kazali mi wybrać tylko trzy pomysły, co jest bardzo okrutne. Nie myślcie sobie, że Wasze propozycje są gorsze! Bardzo Wam dziękuję za to, że poświęciliście czas na wymyślenie nowych przygód Pompika. I za rysunki! Przesyłam Wam najserdeczniejsze żubrze pozdrowienia!

 

ALE TO NIE KONIEC!

Po naradzie ustaliliśmy, że wszystkich uczestników konkursu obdarujemy książeczką o przygodach Pompika w Wielkopolskim Parku Narodowym – na wiosnę 2019 r. Bo pomysły, które do nas przysłaliście albo przynieśliście ułożyły się razem w tak wspaniałą historię, że każda jest warta nagrodzenia.

Bardzo, bardzo Wam dziękujemy i będziemy się ze wszystkimi kontaktować mailowo. 

Pozdrawiamy, Bookowscy, Księgarze z Centrum Kultury Zamek w Poznaniu

KONKURS! Z Pompikiem po Wielkopolskim Parku Narodowym!

KONKURS! Z Pompikiem po Wielkopolskim Parku Narodowym!

Wychowaliśmy się w bezpośrednim sąsiedztwie Wielkopolskiego Parku Narodowego. To tutaj, na początku 2019 roku przywędruje żubr Pompik. Tomasz Samojlik, autor serii „Żubr Pompik. wyprawy” (wyd. Media Rodzina), wysyła małego żuberka do kolejnych polskich parków narodowych. Pompik z rodziną byli już w Słowińskim Parku Narodowym, w Borach Tucholskich czy w Wigierskim Parku Narodowym. Książki są świetnymi przewodnikami dla najmłodszych (3+) po miejscach, gdzie przyroda objęta jest szczególną ochroną. Możecie książki podejrzeć TUTAJ, na naszej stronie internetowej.

CO TRZEBA ZROBIĆ? Wasze zadania:

  • dzieciaki wraz z rodzicami lub opiekunami zachęcamy do wzięcia do ręki map i przewodników po Wielkopolskim Parku Narodowym żeby:
  • znaleźć ciekawe miejsce w WPN, do którego żubr Pompik mógłby przywędrować;
  • wyszukać ciekawe zwierzę lub roślinę, które Pompik mógłby w WPN spotkać. Napiszcie króciutko, dlaczego tego bohatera żuberek miałby poznać?
  • zilustrujcie przygodę Pompika w WPN jednym rysunkiem;
  • prześlijcie nam na maila poczytalni@gmail.com rysunek (skan) oraz propozycję: miejsca, zwierzęcia/rośliny, które Pompik mógłby spotkać/znaleźć wraz z krótkim uzasadnieniem dlaczego; Jeżeli mieszkacie w Poznaniu – możecie Waszą pracę dostarczyć bezpośrednio do księgarni (Bookowski mieście się w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu)

Z nadesłanych prac wybierzemy te, które nas zaciekawią najbardziej i wyślemy Tomkowi Samojlikowi. Wspólnie z nim wybierzemy trzy, które nagrodzimy. Nagrodami są książki (po 1 egz dla każdego laureata) Tomasza Samojlika, które laureaci będą mogli sami wybrać. Do każdej książki dołączamy nagrodę niespodziankę oraz – książkę o przygodach Pompika w WPN, kiedy tylko się ukaże. Chcemy również, by laureaci wskazali nam bibliotekę lub przedszkole, któremu wyślemy pakiet książek o żubrze Pompiku –  zaraźmy wszystkich miłością do przyrody. Taki jest cel naszego konkursu. Mamy też nadzieję, że pokażecie Tomkowi Samojlikowi, że Wielkopolski Park Narodowy jest super-ciekawy 😉 Na Wasze prace czekamy do 15.11.2018 r. Do dzieła!

Poniżej znajdziecie regulamin, a w razie jakichkolwiek wątpliwości piszcie do nas: poczytalni@gmail.com

Continue reading

Wołanie na puszczy. “Drwale”

„Zatrzymali się w budowli przeznaczonej dla holenderskich kupców. Kapitan Verdwijnen wrócił do dawnych zwyczajów, włączając w nie Duqueta: rano przygotowywał dzbanek kawy, paląc ziarna w rondelku, mieląc je młynkiem i wrzucając kawę do wrzatku. Potem liczył do pięćdziesięciu i pozwalał fusom opaść.”

Dobrze zacząć od filiżanki kawy, gdy do czynienia mamy z książką ponad ośmiusetstronicową. „Drwale” Annie Proulx to monumentalna opowieść zaczynająca się gdzieś w XVII wieku i trwająca aż do dziś. Gdyby ująć fabułę w największym skrócie – w „Drwalach” śledzimy proces wycinki milionów drzew w kolonizowanej przez człowieka Ameryce Północnej, a nawet w Australii i Nowej Zelandii.

Continue reading

Bartek Glaza – komiks daje mi wolność

“Tylko spokojnie” jest powieścią graficzną o momencie, w którym Marek dowiaduje się, że jest śmiertelny. Oparty na wspomnieniach Anny i Marka Warzechów komiks wart jest uważnej i kilkukrotnej lektury. Dobrze mieć pod ręką zestaw płyt, bo w tle zmagań Marka z chorobą grają Miles Davies, Charlie Parker czy Led Zeppelin. Marek zaczyna opowiadać swoją historię od lat osiemdziesiątych, zdobywania nieosiągalnych w Polce płyt, włażenia przez damskie toalety na Jazz Jamboree. Tam poznaje Anię. Pojawiają się rodzina, praca w szkole i usypianie dzieci kawałkami Black Sabbath. Miłość do muzyki, życia i papierosów zderzają się z wezwaniem na dodatkowe badania, “bo coś nas niepokoi w pana płucach.”

Osobą odpowiedzialną za przelanie wspomnień Marka i Ani Warzechów na karty komiksu jest Henryk czyli Bartek Glaza. Mieszka w Trójmieście i lubi kolory polskiej jesieni – “w ogóle nie uważam, że listopad i jesień są szare. Mają mnóstwo kolorów i odcieni”. Jest fanem kolektywnego rysowania, ale póki co, wspólnie gotowaliśmy tylko zupę cukiniową. Spotkaliśmy się w Białowieży, gdzie Bartek odpoczywał z rodziną i rysował jednostronicowe wspomnienia z wakacji nad morzem. Jego ulubionym komiksem są “Niebieskie pigułki” Frederika Peetersa. Dlaczego rysuje komiksy? Mówi, że zarabia na innych pracach więc w komiksie może pozwolić sobie na wolność. “Dobry komiks jest jak film albo nawet jak poezja – oczyszczony ze wszystkich zbędnych słów, elementów. Komiks umie opowiedzieć o rzeczach w życiu najtrudniejszych, o śmierci na jednej stronie, uderzająco i prosto.”

Bartek pojechał kiedyś rowerem do Paryża i został tam na rok. Czemu wrócił do Polski? Co mu się tu podoba? “Możesz jechać z Gdańska do Warszawy i najpierw zachwycać się jedną, potem drugą starówką, miastem. Wsiadasz do pociągu w Gdańsku, zasypiasz i budzisz się w Warszawie. A ja z wiekiem odkrywam w sobie coraz więcej sympatii i ciekawości do tego co “pomiędzy” – pól, łąk, przyrody, ale też polskiej bylejakości, której się wstydzimy. To tam jest najciekawiej. Paryż, w swojej niesamowitej różnorodności ludzi i przestrzeni, pomógł mi to odkryć.”

Po zupie cukiniowej, my poszliśmy w Puszczę, a Bartek zniknął w stodole, skąd wkrótce popłynęły dźwięki saksofonu.

Ilona Wiśniewska: Grenlandczycy śmieją się od serca

Czytałam Twoją książkę “Lud. Z grenlandzkiej wyspy” (wyd. Czarne) z mapą Grenlandii przed oczami, okazuje się, że wcale nie jest tak daleko – z Poznania bardzo łatwo dostać się na Islandię, a tam dzieli nas już tylko „żabi skok” od Grenlandii. Okropnie kurczą się odległości. To trochę przerażające.

Jesteśmy na Festiwalu literackim Patrząc na Wchód i wiele krajów nagle stało się bliskich – Białoruś i Buriacja, daleka rosyjska Syberia i Grenlandia. Redefiniujemy znaczenie słów „zachód” i „wschód”. Cywilizacyjny postęp okazuje się dla jednych koniecznością, dla innych widmem destrukcyjnych zmian. Gdzie na Grenlandii jest wschód i zachód i czy strony świata mają tam jakiekolwiek znaczenie?

Z tego co wiem, strony świata mają tam bardzo duże znaczenie, bo Grenlandia dzieli się na cztery dość oczywiste części – wschód i zachód, północ i południe. We wschodniej Grenlandii mówi się trochę innym językiem, na samej Północy też grenlandzki jest bardziej podobny do języka Inuitów z Kanady. Ja byłam na małej wyspie u północno-zachodnich wybrzeży i nie wiem, jak jest w innych częściach tego kraju. Bazuję na tym, co opowiadali sami Grenlandczycy.

Continue reading

Tony Sandoval

Tony Sandoval stworzył jedną z moich absolutnie ulubionych historii graficznych – „Doomboya”. Niewielka objętościowo książka jest tak napakowana emocjami, że trudno nie oddać jej serca. Wydana w 2013 roku przez Timofa i Cichych Wspólników, przetłumaczona przez Katarzynę i Małgorzatę Sajdakowskie, powinna wejść do kanonu lektur każdego nastolatka. Tyle, że nie można „Doomboya” kupić, bo nakład wyczerpany. Polujcie na aukcjach i w antykwariatach, chociaż nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek chciał się tego pozbyć. „Doomboy” (uwielbiam to słowo więc będę je powtarzać, ile się da) to historia uczuć i twardej muzyki, chłopaków i dziewcząt, potężnych dźwięków, wielu tęsknot i próby zalepienia dziury w sercu. Napięcie na granicy rysunków Sandovala i niedopowiedzianych emocji bohaterów jest tak potężne, że w tym komiksie można się ciężko zakochać. Do tego akcja dzieje się nad morzem, nad którym toczą się burze, napięcie jest więc również w powietrzu. 

No więc „Doomboya” nie kupicie. Ale pojawiła się kolejna historia Tony’ego i jest to opowieść autobiograficzna. Bo Sandoval urodził się w północno-zachodnim Meksyku i bardzo chciał wyemigrować do USA, do dziewczyny i lepszego życia. Ale nie dostał wizy. Co zrobił? Przedarł się nielegalnie przez granicę. Ile razy, jak, z kim, ile za to zapłacił? Przeczytajcie „Spotkanie w Phoenix” w tłumaczeniu Katarzyny Sajdakowskiej i Jakuba Jankowskiego. Dlaczego to jest super-ważne? Ile razy czytacie kogoś, zakochujecie się w jego kresce i zupełnie nie zastanawiacie się, kim jest? Bo czy to aż tak ważne? Być może w czasach dużej dynamiki, zmian na całym świecie, wielkich migracji, walki z samym sobą o zrozumienie uciekinierów z „innego świata” – to jest ważne? Tony Sandoval nie uciekał przed wojną, chciał zostać komiksiarzem, chciał spełnić swoje marzenia i zrobił to, ryzykując życiem. Gdyby się nie zdecydował, być może nie czytałabym dziś po raz dziesiąty „Doomboya” – dziejącego się w małym miasteczku, gdzie każdy chciałby się wybić, nagrać płytę, pławić się w sławie. Albo chociaż w małym, osobistym szczęściu. 

Za chwilę ma się pojawić kolejna książka Sandovala – “Futura nostalgia” – mam duże nadzieje, że będę mogła ją aplikować nastolatkom. Wyczekujcie, wyglądajcie w fajnych księgarniach.

 

Tony es un bastardo!
Tony tiene núcleo grandes!
– napisy na murach w Ciudad Obregón. / za stroną wydawcy timof.pl