polski Niemiec, żona służka, a książka na śmietniku.

no dobrze. to nie jest zbyt sympatyczny tytuł. ale Aleksander Brückner był spolszczonym Niemcem i rzeczywiście pojął za żonę kobietę, która w zasadzie pełniła funkcje jego gosposi. trochę smutne. ale po kolei. Brückner urodził się w 1856 roku. studiował we Lwowie, w Lipsku i Berlinie. był wybitnym slawistą. od1881 r. w Berlinie pracował jako akademik,…

książka, którą przeczytać trzeba. nie ma zmiłuj.

jesień, słońce, pierwsze grzańce i Bobkowski. zestaw, jakiego każdemu życzymy. Bobkowski w 1939 r. przyjechał do Paryża z żoną Basią. stamtąd mieli wyruszyć do Argentyny, gdzie czekała na nich praca. ale wybuchła wojna. no i tak pan Andrzej nie dość, że został we Francji, to jeszcze odkrył dla siebie rower. a stało się to tak……

Mînă caii, Neculai!

Carmen Bugan daje nam dużo więcej niż obraz Rumunii “pod twardą ręką Securitate”. jej dzieciństwo składało się z życia u dziadków (cudownie brzmiące po rumuńsku słowa: bunica i bunicu) prowadzących cicho i spokojnie gospodarstwo. pachną ogrzane słońcem brzoskwinie, słodkie i cierpkie winogrona szczypią w usta, jemy z nimi ryż zawinięty w liście winogron. obchodzimy święta,…

weź pan kredyt na sto lat!

opinię o tej książce każdy wyrobi sobie sam. czy w ogóle do czegoś jest mu potrzebna. a dla nas to jest opowieść o tym, czemu naszemu pokoleniu jest tak (tu pada brzydkie słowo) nieswojo z kwestią mieszkaniową. nasze pokolenie nie przeczyta Springera obiektywnie, ale przy piwie, przerzucając się cytatami, dzwoniąc do znajomych, którzy pojawili się…

miraż Cypkina. Lato w Baden.

końcówka lata pachnie zawsze jesienią. dlatego na jeden z tych ostatnich weekendów – “Lato w Baden” (załóżcie szlafrok kąpielowy i powiedzcie sobie ten tytuł kilka razy na głos – czyż nie brzmi pięknie?) książka krótka (ale gęstym druczkiem!), bez rozdziałów, będziemy czytać w najbliższym niedoczasie (edit: przeczytana!). opowieść klimatyzowana, lux class – zaczyna się zimą,…

dajcie nam spać!

nie byłam jeszcze u fryzjera. za mało kupiliście. za mało zamówiliście przez naszą stronę, która przecież działa 24/7 w dzień i w nocy. dlaczego nie korzystacie? po co spać, skoro można kupić sobie książkę? potem można nie spać dalej i czytać tę książkę… ja po takich lekturach czuję się złym człowiekiem uczestniczącym w jakimś zbolałym…