strach się bać.

Białystok zawsze kojarzył mi się z czasem wolności. wyjazd w jego rejony oznaczał nieodbieranie telefonów, autorespondera na mailu, spowolnienie metabolizmu. spokój. czekolada w pijalni Wedla. Teatr Lalek. wyjazd do Supraśla, gdzie rano przez okno, przy śniadaniu patrzyliśmy na konie wychodzące na popas. wieczorem wizyta w Teatrze Wierszalin. spacer. czas zyskiwał na znaczeniu, toczył się, otaczał…

dobry czas.

mówi się, że raz w roku doświadczamy zrywu dobrych uczuć – intensywniejszego niż latem, wiosną. ten raz w roku, to wcale nie tak mało. już trwa. dla wielu – ponad dwa miesiące. “Tygodnik Powszechny” – jakieś dwa numery wstecz. listy dzieci i rodziców z Krakowskiego Hospicjum im. ks. Józefa Tischnera. wiecie co? dawno nic tak…

Wilki!

największym problemem przyrody jest człowiek, któremu wydaje się, że wie więcej, lepiej, dobrzej. a guzik. regularny smog w Poznaniu, dusimy się na własne życzenie. a tam gdzieś na skraju Polski rośnie resztka prastarej puszczy. a w niej więcej tlenu i troszkę, troszeczkę pierwotnych praw natury. tam, w Teremiskach, żyje lubiany, ale i kontrowersyjny (zmora niektórych…

ostatnie dzieci lasu.

jeżeli macie problem z emocjami, kontaktami międzyludzkimi, deficytem spokoju i szczęścia, jesteście niezadowoleni z życia, widzicie w nim morze problemów – ta książka ich nie rozwiąże. nie wiem, czy w ogóle Wam pomoże. ale wspomnijcie na te słowa: “przyroda nie zabiera nam czasu, ona go rozszerza”, “działa jak balsam dla duszy” “pobudza kreatywność, domagając się…

Zatrzymaj się na chwilę.

święto Wszystkich Świętych, a zaraz po nim Zaduszki zawsze miały podobny, znajomy, dobry wymiar. mama piekła drożdżówę, robiła bigos, o wczesnej porze przyjeżdżał maminy brat z żoną o bluesowym głosie. było zimno, było ciepło, czasem słońce, czasem śnieg. no i dzwonił kuzyn mamy złożyć nam wszystkim życzenia. wszak pierwszego listopada wszyscy obchodzimy imieniny. w tym…

“Kochanie mam trzydzieści trzy lata i pewne przyzwyczajenia”. Jane Bowles.

książka przy której bez problemu zasypiam. którą czytam dla tekstów: “Pani jest lafiryndą!” wygłaszanych w sytuacjach nieco dziwacznych. Lubię Jane Bowles za tworzenie dwóch klimatów na przemian – gwarzących na koktajlu Pań – smutnych, nieco przykurzonych, ale kukających (z kieliszkiem ginu) ku życiu, a z drugiej strony ekscentrycznego humoru czającego się w ustach różnych podstarzałych…