Monthly Archives: January 2016

Rok 2015 w Bookowskim – statystyki i refleksje.

wszystkim tu zaglądającym przypominamy, że księgarnia Bookowski mieści się w Poznaniu i można nas tam odwiedzić. jakiś czas temu, w zasadzie na życzenie Tomasza, ale i dla własnej przyjemności przejrzeliśmy, co się działo sprzedażowo w naszej małej korporacji. wpis facebookowy dedykowaliśmy klientom, a tu go archiwizujemy. może komuś się przyda jako mała porada, co przeczytać albo do jakichś badań statystycznych 😉 w każdym razie rzucam na pożarcie:

no i dobra. podejście pierwsze było takie – Tomasz przypadkiem podpalił tealightami listę bestów 2015 i wietrzyliśmy kuchnię zamiast debatować o literaturze. zapach wanilii i spalenizny przywodził na myśl sklepy cynamonowe. ale dość poezji, czas na liczby. proszę Państwa:

KSIĄŻKI, KTÓRE W BOOKOWSKIM. Księgarni w Zamku  KUPOWALIŚCIE W 2015 ROKU NAJCZĘŚCIEJ:

1. WILKI, Adam Wajrak, Wydawnictwo AGORA. cóż mogę powiedzieć. kampania reklamowa jak się patrzy. dopomógł jej zwłaszcza obecny minister ds “wycinki puszcz i dobywania węgla gdzie się da”. nie ukrywam – cieszy mnie to niezmiernie, że tyle osób zaopatrzyło się w książkę, która stała się literaturą interwencyjną. nie bez znaczenia jest tu aura otaczająca autora oraz jego podróż po Polsce. spotkanie w Zamku przeszło do historii najdzikszych wydarzeń, przy których pracowaliśmy. panie Adamie – kłaniamy się w pas. proszę pozdrowić od nas białowieskie drzewa

2. JAK PRZESTAŁEM KOCHAĆ DESIGN, Marcin Wicha, Wydawnictwo Karakter. książka prosta i uczciwa. do dziś słyszę: “boję się przeczytać Wichę, bo byłem na spotkaniu i on ma rację…”. no tak, spotkanie. u nas to naturalne, że książki “spotkaniowe” skaczą w rankingu sprzedażowym. ale jeśli chodzi o Wichę, to proroctwo jest takie, że “Jak przestałem…” stanie się pozycją nieśmiertelną. to jedna z ważniejszych książek ubiegłego roku – może nie wielka literatura, ale rzecz, po którą będę sięgać, która wraca, bo jest taka po prostu normalna. spotkanie z Marcinem też było wydarzeniem oczyszczającym 🙂 nie było na sali i przy kawie dizajnera. był człowiek, który patrzy na świat bez filtrów, jakoś tak wprost i szczerze. powinien założyć telefon zaufania dla sfrustrowanych grafików i projektantów.
dzięki, Marcinie!
(no i ta okładka!)

3. POD ZIEMIĄ, POD WODĄ, Aleksandra i Daniel Mizielińscy Wydawnictwo Dwie Siostry. czyli robimy wyjątek dla książki dziecięcej w zestawieniu dorosłym. dlaczego? bo Tomasz słusznie ocenił, że tę książkę kupują duzi dla dzieci, ale i dla siebie. i że to będzie taka kultowa pozycja jak nasze “Niesamowite przekroje”, w które wgapialiśmy się do nieprzytomności.
bo przyłapaliśmy przy niej osoby w każdym wieku. od trzylatka (!!!) do starszego pana, taty i dziadka w jednym. Mizielińscy zawojowali świat, bez dwóch zdań.

4. BIAŁYSTOK, Marcin Kącki, Wydawnictwo Czarne. znów spotkaniowo. ale książka sprzedawała się dużo i często. publicystyczny sznyt Kąckiego plus ważny a drażliwy temat zrobiły swoje. przeczytałam “Bałystok” na trzy raty. co jakiś czas odkładałam, bo to trudna literatura. i też, nie ukrywam, napisana tak, żeby bolało. zresztą, już o tym wspominałam, zapraszam do archiwum tego bloga –> bookowscy.wordpress.com
to zaskakujące, jak często ta książka wybierana była jako prezent pod choinkę. jesteście Państwo odważni. zupełnie serio.

5. MAM 30 LAT, MATERIAŁY DO ĆWICZEŃ, Natalia Sajewicz, Wydawnictwo Papierówka. suprajs! 😀 wiemy, co robicie w wolnych chwilach. dziergacie tureckie swetry. nie mówcie, że nie.

6. CO TO JEST ISLAM? Tahar Ben Jelloun, tłum. Helena Sobieraj, Dorota Zańko. znów Wydawnictwo Karakter. książka tak bardzo potrzebna, że nie wyobrażam sobie bez niej zeszłego roku. i 2016 też nie. bierzcie i czytajcie.

7. 😀 ŚMIERĆ PIĘKNYCH SAREN, Ota Pavel, tłum. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Józef Waczków, Czuły Barbarzyńca. zaskoczeni? my trochę też. faktycznie, przypominam sobie, że otworzyłam nią kilka zatwardziałych anty-czytelniczych serc, trafiła też do niesamowicie pięknych osób, które szukają w literaturze części swojej duszy. zaatakowaliśmy Pavlem kilku nastolatków. i powiemy jedno – nie ma takiej drugiej książki. ona przywraca czucie w literackich synapsach. serio.

8. CZASY SECONDHAND, Swietłana Aleksijewicz, tłum. Jerzy Czech, Wydawnictwo Czarne. badumtss, noblistka. i jej najbardziej poczytna książka. przynajmniej u nas najczęściej pytaliście o tę właśnie. znów odsyłam do bookowskiego bloga. i kłaniam się czytelnikom.

9. NA WSCHÓD OD ARBATU, Hanna Krall InstytutR. pani Hanna Krall przyjechała i podbiła Salę Wielką. książka to wznowienie (2014), a tu proszę, takie zainteresowanie 🙂

10. ŚMIERĆ I ŻYCIE WIELKICH MIAST AMERYKI, Jane Jacobs, Centrum Architektury. było spotkanie w lutym i jest ważna książka. o mieście z perspektywy matki posyłającej dziecko do sklepu pod czujnym okiem sąsiadów i ziomków z dzielni. tak z grubsza. Jane Jacobs budzi taką sympatię, że książka nieodmiennie kusi z regału.

I JESZCZE jedenaste miejsce, ŻEBY TRADYCYJNIE 10 POZYCJI BYŁO SPOŚRÓD LITERATURY “DOROSŁEJ”, jedenastka to zabójczy duet:

11. DETROIT, Charlie Le Duff, tłum. Iga Noszczyk // 13 PIĘTER, Filip Springer, pozdrawiamy Czarne, Wołowiec, Gorlice i Warszawę.
jako, że szeroko komentowaliśmy obie książki, powiem tylko tyle:
to, że występują w zestawieniu razem TO MUSI BYĆ PRZYPADEK. bo połączenie tych dwóch reportaży da coś pomiędzy Alternatywami 4 a Mad Maxem. nie chcę tego widzieć.

ORAZ DESER:

12. ANIMALIUM, Jenny Broom, Katie Scott, tłum. Katarzyna Rosłan, Wydawnictwo Dwie Siostry. czyli wyjątek drugi. tak sobie pomyśleliśmy, że “Animalium” jest dowodem na prężne życie książki papierowej. bo kochamy jej formę, bo jest przepiękna, bo cudownie z nią być i zanurzać się w niej. prawda?
niedługo dodruk!

i co? i tyle. chociaż moment. resume: REPORTAŻ. czytacie go tyle, że aż strach. jeśli chodzi o prozę, to wysoko znajduje się choćby Tove Jansson i jej “Wiadomość”, “Bliskość” Marina Malaicu-Hondrariego (Wydawnictwo Książkowe Klimaty) oraz Houellebecq z “Uległością”. wśród wydawnictw dziecięcych wybija się Wydawnictwo Zakamarki, po którego książki wpadacie do nas chętnie i często. SPOŚRÓD POEZJI najgłośniej krzyczy Marcin Świetlicki i jego tomik “Delta Dietla”.
co nas bardzo cieszy – lubicie nasz antykwariat. przygarniacie nawet mocno “złachane” książki, cieszycie się znajdując tytuły z dzieciństwa. oglądacie różne wydania, rozmawiacie o tym, jak kiedyś wydawało się książki. uwielbiamy Was wtedy podsłuchiwać

DRODZY, DRODZY. wiadomo, że nasz ranking jest ostro wydarzeniowy. wiadomo, że “Detroit”, to moja sprawka, bo polecałam na prawo i lewo 😛 wiadomo, że oprócz masowo sprzedawanych tytułów cieszą takie zupełnie niepozorne pojedyncze sukcesy. każdy księgarz ma swoje typy, każdy chciałby przekabacić na swoją stronę (Tomasz i jego “Księgi jakubowe”, ja z “Bartnikiem Ignatem”, Dominika i jej “Stryjeńska”). i tak się toczy księgarskie życie 😉
DZIĘKUJEMY DZIĘKUJEMY DZIĘKUJEMY
w końcu TO WY stworzyliście ten ranking.

IMG_0310

Advertisements

każdy ma swój Po-światów

to jest opowieść o trzech rodzajach ucieczki. a właściwie czterech, a może jest ich nawet więcej. narrator, głupi Błażej, młodszy brat, pewnego dnia, pewnej chwili po prostu uciekł wgłąb siebie. pozostawiając wszystkich bez odpowiedzi – dlaczego. jest narratorem, którego nikt oprócz czytelnika nie słyszy. opowiada historię swojego starszego brata, tego mądrzejszego. starszy robił karierę jako wzięty rzeźbiarz, artysta, specjalizujący się w instalacjach przedstawiających wnętrzności. ale pewnego dnia, pewnej chwili postanowił uciec. kazał odpierdolić się wszystkim, kupił nieczynny dworzec w Poświatowie i tam zamieszkał odrzucając dawne życie, dawnych przyjaciół, kasę,

każdy ma swój Po-światów, w którym lubi opalać się nago. niepodglądany, niewidziany, w ciszy, słońcu, oko w oko z przyrodą.

każdy gdzieś w zakątku swojego “ja” trzyma ukrytą chęć ucieczki. od świata, pracy, ludzi, traumy, wyścigów, pościgów, życia. bohaterowie Szostaka uruchomili to pragnienie. każdy z innego powodu. Błażej, który nie mówi, bo w pewnej chwili w pewnym tunelu uciekł w głąb siebie i już nie wrócił na powierzchnię. zostawił swoje ciało i życie innym. ale siedzi schowany i opowiada o tym, co zdarzyło się jego bratu Mateuszowi i jego żonie Marcie. w tej rodzinie ucieczki są dziedziczne. najpierw uciekł ojciec braci – przed komuną, jako bohater. ale okazało się, że uciekł tak ostatecznie, że się zgubił. czy się odnajdzie? i gdzie? odeszły już dzieci Mateusza i Marty, bo rosną. kto jeszcze ucieknie, odejdzie, zniknie? bo proces rozpadu jest nieuchronny.

sięganie po polską prozę zawsze wydaje mi się ryzykowne. “Wróżenie z wnętrzności” jest klasycznie przegadane, ale problem ucieczki przed systemem (jakimkolwiek) jest żywy. sami przed sobą byśmy czasem chętnie zwiali. chociaż nie do końca chwytam tę prozę, to jednak zostanie ze mną na długo atmosfera dworca w Poświatowie. zarośniętego ziołami, z pomidorami uprawianymi w wagonie zamienionym na szklarnię. słońce, brzęczenie owadów i bliskość beskidu. no.. kto czasem o tym nie marzy?

Wit Szostak / Wróżenie z wnętrzności / wyd. Powergraph

na focie gościnnie Marta, ale nie ta z książki 😉

 

IMG_0449

Bacie i Dziadkowie, czyli nic o nas bez nich.

po obu dziadkach odziedziczyliśmy odstające uszy i szczupłość. brat wdał się w dziadka Antka i urósł całkiem całkiem. po babci Jasi mam Mamę. Mamo, jesteś do babci coraz bardziej podobna ❤ Babci od strony Taty nie pamiętam – patrzy na nas ze zdjęć i obrazu w rodzinnym domu. dziadek Sylwester był obecny najdłużej, choć nie mieliśmy najlepszego kontaktu. jakoś trudno mówić o nich wszystkich, żeby nie ciągnąć rozgałęziających się wątków rodzinnych. a to dziadek Antek pilnujący córek Piłsudskiego, a to dziadek Sylwek (elektryk i zawzięty wędkarz) spadający na zakręcie z motoru. anegdota za anegdotą, historie się splatają, żeby dziś spotkać się w moim rodzinnym domu, u moich rodziców za piecem, wśród zdjęć i pewnego nagrania z imienin, z którego słychać widmowe głosy, znajome i nieznajome, bliskich, których już nie ma. jest jeszcze ktoś. ktoś ogromnie ważny – pojawiła się w domu naprzeciwko z amerykańską emeryturą i szczęką przetrąconą przez Gestapo – wojnę spędziła we francuskim ruchu oporu (tak, oglądała “Allo Allo”, tylko trochę inaczej niż my). potem mieszkała z mężem w Stanach. na koniec zjechała do Polski i zaprzyjaźniła się z moją mamą. uczyła nas angielskiego i piekła babkę z prodiża – rany, ten smak, do dzisiaj za mną chodzi. zawsze elegancka, z szydełkowaną chustą i broszką. pięknie się uśmiechała z przedwojennych zdjęć. pamiętam zapach jej domu, linoleum w kuchni, lampę z abażurem, stołki z poduszkami w kratkę, tykający zegar, i stosy czasopism z panem Filutkiem w środku, nawet tembr głosu Babci pamiętam, a bałam się, że takie rzeczy łatwo się zapomina.

spotykam ich co roku w listopadzie. odwiedzam i pytam, co słychać, a oni chyba się uśmiechają. bardziej martwią się o nas, co tu się wyprawia. ale mają babkę z prodiża więc nie bardzo mają czas się martwić.

no, dziś spełnimy kieliszeczek benedyktynki z myślą o nich. bo gdyby nie oni, gdzie bym dzisiaj była? i czy w ogóle bym była?

 

kurka, nawet nie wiem, co czytali! ale ile razy zaczynam o nich opowiadać – opowieść zamienia się w wielowątkową powieść, zaczepia o sąsiadów, dzieje miasteczek, ulic, zapędza się do Francji, Kalifornii, warsztatu pana Józka, zagląda do słoika z nadgryzionym ogórkiem, podtruwa psa, mija się z Niemką z poddasza, biegnie na południe i nie chce się skończyć. fascynujące.

WIEM. godzinę po wpisie sms od Mamy: “A babcia Jasia czytała Orzeszkową, Prusa, Dostojewskiego, Byrona, Sienkiewicza, Kraszewskiego. Cały kanon lektur, zwłaszcza powieści! Bajki wszelkiej maści i Zwierciadło! Lubiła też podręczniki do przyrody, biologii i różne takie głosy przyrody. Dziadek wolał Tygodnik Powszechny, Politykę i Wolną Europę ;)” NO! MAMA – INSTYTUCJA PAMIĘCI.

album_album (4)

Biały Bartniku, gdzie jesteś?

“Bartnik Ignat i skarb puszczy” Tomka Samojlika to komiks dla młodszych i starszych o potędze, ale i przytulności i pięknie, i magii lasu. nie byle jakiego lasu, bo tego najstarszego – Puszczy Białowieskiej. grozi mu zagłada. Caryca Katarzyna właśnie dorwała się do polskich ziem i dzieli włości. kawał Puszczy dostaje się straszliwemu, podłemu uosobieniu zła – generałowi Sobakiewiczowi. generał chce Puszczę wyciąć i spieniężyć. ale… ale w głębokim lesie, jakby poza czasem, żyje w spokoju i harmonii z naturą stary bartnik Ignat. rozmawia ze zwierzętami, kumpluje się z wilkami, dogląda dzikich pszczół. wędrujemy z nim przez las, poznajemy jego przyjaciela Franciszka Karpińskiego, który, być może, właśnie pisze “Laurę i Filona” albo składa strofy kolędy “Bóg się rodzi”. nie spotkamy Jana Jakuba Rousseau, choć ten podobno prawie przeprowadził się do Puszczy, ale przez matactwa niegodziwego pośrednika z biura podróży – pan Jakub obraził się na Polaków i został u siebie.  no cóż.

tymczasem zjadamy śniadanie z Ignatem i ruszamy na obchód: mijamy budników pilnujących stosów, w których wypala się węgiel drzewny, zaglądamy do barci, wyplatamy łapcie z lipowego łyka i w końcu trafiamy do serca Puszczy. w sercu bije źródło wody życia, a niekiedy wszystko tam rosnące zamienia się w złoto. ile w tym prawdy – wie tylko legendarny obrońca białowieskich ostępów – Biały Bartnik. czy legenda powróci, by uchronić ekosystem przed generałem Sobakiewiczem? kim jest tak naprawdę bartnik Ignat? czym jest “skarb Puszczy”? co się stanie z budnikami? i czy mały niedźwiadek odnajdzie mamę? czytajcie, a zdobędziecie wiedzę. a na końcu książki czekają na Was ciekawe informacje na temat Karpińskich, historii Puszczy, wypalania węgla i doglądania barci.

a autor? autor koleguje się z panem Adamem Wajrakiem i pracuje w Instytucie Biologii Ssaków w Białowieży w Zakładzie Ekologii Populacji. najprościej rzecz ujmując, bada ślady obecności człowieka w Puszczy i jej wpływ na ekosystem. dla fascynatów dodam, że w tym samym miejscu pracowała Simona Kossak, a dyrektorem Białowieskiego Parku był przez lata Jan Jerzy Karpiński – potomek Franciszka. kto ma ochotę – niech poszpera w antykwariatach i poszuka książek pana Jana Jerzego – okraszone jego własnymi fotografiami historie czyta się tak samo dobrze, jak “Wilki” Wajraka, a najpiękniejsze jest to, że przenosimy się z Karpińskim w czasy, gdy Puszcza była jeszcze naprawdę dzika, wśród ostępów przemykali łowczy, a raz ryś odgryzł pół ogona pewnemu bobrowi…

“Bartnik Ignat i skarb Puszczy” dostępny chwilowo tylko na aukcjach internetowych. nakład się wyczerpał, czekamy na dodruk. mam nadzieję, że się szybko pojawi, bo coś mi się zdaje, że jest bardzo potrzebny.

“Bartnik Ignat i skarb Puszczy / Tomek Samojlik / wyd. Centrala

 

IMG_0356