Szwedzki kryminał a łódź, której nikt nie chce.

Pierwszy raz w życiu czytam kryminał dla dzieci – szwedzki of course – w którym w tle akcji znajduje się niepokojąca łódź z uchodźcami. Uchodźcy są z Syrii, utknęli na zamarzniętej rzece przecinającej małe miasteczko. Zbliża się grudzień, mróz, śnieg. Syryjczycy przebywają w Szwecji nielegalnie i nikt nie wie, co z nimi zrobić. Podglądamy tę sytuację mimochodem, bohaterowie w przelocie dostrzegają nagłówki gazet sygnalizujące brak/niemożność/nieumiejętność rozwiązania sprawy.  Jedna osoba z miasteczka postanawia pomóc uchodźcom w najbardziej ludzki sposób – zabierając po kryjomu do domu dwójkę dzieci (zna przez swoich przyjaciół rodziców dwójki) oraz potajemnie zanosząc wszystkim jedzenie. Jedzenie podkradane z pewnej restauracji prowadzonej przez Turków, którzy dziesięć lat temu osiedli w Szwecji. I mają syna, który jest głównym bohaterem “Srebrnego chłopca”. Fabuła nie dotyczy kwestii łodzi, a ukradzionego dawno temu srebra. Wasze dziecko przeczyta zgrabny kryminalik oparty na dziejach miasteczka. Dorosły przeczyta to, co przeczyta. Może to tania sprzedażowa zagrywka. A może wręcz przeciwnie. Obstawiam to drugie.

Zadziwiają mnie Szwedzi. Ciągle. No bo siedzę wieczorem przy kawie i książce i myślę o tym, dlaczego rodzice Aladdina, Turcy z pochodzenia, mają problemy? Niby restauracja podupada, ale z drugiej strony tłoczą się w niej klienci. Wiadomo – zmieniły się ceny, realia, trzeba się dostosowywać. Ale może chodzi tu o coś więcej? Facet, który decyduje się podrzucać na łódź uchodźców pożywienie robi to po kryjomu. Dlaczego? Bo odpracowuje zadawnioną winę, ale też przebąkuje coś o tym, może nie wszystkim się spodobać taki gest… I może turecka restauracja ma problemy bo przyszły niespokojne czasy? Może straciła czyjąś sympatię? Zaczynają się te pytania kłębić w głowie. I to po lekturze tak niezobowiązującej książki… Kristina Ohlsson nie przygotowała taniej dydaktycznej powiastki. Po prostu jej opowieść dla nastoletniego (10-13 lat) czytelnika dzieje się we współczesnych realiach. A autorka umie powstrzymać się przed dopowiadaniem wszystkiego do końca. Nie odpowiada zarówno na pytanie czy istnieją duchy, jak i nie sugeruje, co zrobić z nie do końca tolerowanymi przez społeczność miasteczka, przybyszami z Syrii. Być może taka książka jest narzędziem do rozpoczęcia trudnych rozmów z dzieckiem? Dziecka nie mam to nie wiem, ale wydaje mi się, że jest to jakiś trop.

Kristina Ohlsson / “Szklane dzieci”, “Srebrny chłopiec” / tłum. Anna Topczewska (“jak można tak komuś ZABAGNIĆ życie?” ❤  )/ wyd. Media Rodzina

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s