Monthly Archives: May 2016

Bookowski skończył trzy lata (o rany!) Ilona Wiśniewska naszym urodzinowym gościem. W słoneczny dzień zabrała nas na Spitsbergen i w ostępy Północnej Norwegii (dzięki swoim książkom “Białe” i “Hen”). I to wszystko w prze-gościnnych murach Winiarni pod Czarnym Kotem <3

 

Advertisements

Grecja, Detroit, Middlesex.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że się uśmieję. Nie bardzo.
“Middlesex” prowadzi nas od słonecznej greckiej wsi aż do Detroit – miasta Henry’ego Forda – od czasów jego świetności do zmierzchu i upadku.
ZDesdemoną i Leftym uciekamy ze Smyrny w 1922 roku. W mieście umierają Grecy i Ormianie mordowani przez wojsko Tureckie. “Zachód” jak zwykle wstrzemięźliwie i z oddali – patrzy. Des i Lefty cudem unikają śmierci i na francuskich paszportach docierają do USA. Przechodzą pozytywnie selekcję na Ellis Island i zaczynają nowe życie. Pomaga im ich kuzynka – Sourmelina – żyjąca w hetero-związku lesbijka, kawał świetnej baby odesłanej z Grecji do Stanów przez przerażonych rodziców.

Naszych bohaterów połączy pewien sekret. To od nich zaczyna się wędrówka genu, który przyczyni się do narodzin Calliope – hermafrodyty i narratora. Eugenides z czułością opowiada dzieje pewnej rodziny – greckiej i jednocześnie amerykańskiej. Cal/Calliope przędzie swoją historię niczym jedwabnik kokon. Pachnie tu grecką kuchnią, plączą się wątki wprost z mitologii greckiej. Rodzinna mozaika składa się i z Miltona – wielbiciela Cadillaców i ze starzejącej się Desdemony – dawnej hodowczyni jedwabników, na wskroś greckiej – w mowie, ubiorze, zwyczajach – borykającej się ze strasznym sekretem wyznanym dopiero pod koniec życia.
Wtle Detroit rozpada się, prohibicja zostaje zniesiona. Są tu dramaty chorób, są nagłe, spektakularne wypadki śmiertelne. No i Calliope. Oś tej historii. Dwupłciowa osoba, odkrywająca swoje ciało i umysł stopniowo, by w wieku nastoletnim podjąć decyzję…

W książce znajdziecie wykładnię gender, słowo o płci kulturowej i inne straszne rzeczy.
Nie jest to nowość a wznowienie, ale kto jeszcze nie miał okazji sięgnąć – zachęcam.

Aha! I jest o depilacji! Greczynki wszak gładkie, nawet te w Detroit! /kolekcja książek z depilacją w tle rośnie/

Jeffrey Eugenides / Middlesex / tłum. z jęz. ang. Witold Kurylak/ wyd. Sonia Draga

O kwiatach, o wiośnie.

Wielka Sobota pachniała wiosną.
Kwiaciarnia Kwiaty&Miut / “O kwiatach” / KSIĄŻKĘ JUŻ MOŻECIE KUPIĆ W BOOKOWSKIM 🙂
Zajrzeliśmy na Szamarzewskiego, odebraliśmy czekająca na nas paczkę, omówiliśmy kwestię pszczół, miodów no i biznesów wzajemnych 😉

A wczoraj Tata przycinał drzewka. W wazonie mamy gałęzi a gałęzi – jabłonka, wiśnia i jeszcze jakiś chwast przygodny. Pod Poznaniem łąki krokusów, opętańczy śpiew kosów, sikor, dudnienie dzięciołów, szczygły na karmniku. O czwartej rano otwarliśmy na oścież okno – kosy rozsadzały szarówkę i wzywały słońce na niebo…

Minuty.

Tak się składa, że to wszyscy mamy wspólne – żyjemy od punktu A do punktu B. W każde urodziny życzymy sobie wielu lat w zdrowiu. A co, jeśli nie w zdrowiu? A co jeśli za długo? Czy jest jakieś za długo? Izie Klementowskiej najlepiej wyszło opowiedzenie o tym, że społecznie ludzie na emeryturze są dość kłopotliwi. Jeśli nie mają: naturalnej (rodzina) opieki, mieszkania/domu, emerytury na tyle wysokiej, że nie muszą się martwić o świadczenia (wizyta u prywatnego lekarza), sprawności psycho-fizycznej umożliwiającej uczestnictwo w życiu towarzyskim, kulturalnym, no i wewnętrznej energii, radości i chęci życia. Jeśli czegokolwiek z tych rzeczy ci brakuje – nooo to mamy problem…

A przecież starość dotyka absolutnie wszystkich. Czasami samotnością, nudą, poczuciem bezsensu, próbami nadania celu końcówce życia, strachem.

Iza Klementowska opowiada o wielu kluczowych kwestiach. W zasadzie nie stawia tezy (to dobrze), że w Polsce syf i malaria, a na zachodzie sam róż i puder (chociaż momentami, niestety, tak właśnie jest). Portretuje wielu zupełnie różnych ludzi. Późne miłości, odnalezienie się po przejściu na emeryturę w sferze pomocy sąsiedzkiej czy charytatywnej – bo już nie trzeba gonić, zarabiać. Poznamy osoby i samotne, i bardzo rodzinne. Te, które zdecydowały się na zamieszkanie w domu opieki, bo wolą żyć wśród rówieśników, bo tak wszystkim będzie wygodniej. Porozmawiamy o kłopotach z podrzucaniem wnuków i braku empatii ze strony dzieci. Zetrzemy się z kwestią wysokości polskich emerytur. Trafimy w końcu w bardzo trudne miejsce – do Pokoju Pożegnań. Rozdział o prawie do zakończenia własnego życia pozostawia milion pytań. Ten fragment dzieje się w Holandii. I jest rozrywający.

Klementowska pisze ustami swoich bohaterów o tym, że na przestrzeni całego życia potrzebujemy tego samego – czułości i uważności. Empatii i ludzi, którzy nie potraktują nas nigdy jak zawadzający mebel. Zrozumienia. I towarzyszenia sobie w dobrych i trudnych momentach. Morza tolerancji, a raczej – akceptacji tego, że nieodwracalnie się zmieniamy. Potrzebujemy życia w społeczności, w której osobników chorych i/lub starych nie porzuca się na pustyni…

Iza Klementowska / Minuty. Reportaże o starości / wyd. PWN