Bukowski, och, Bukowski…

Do dziś nie do końca rozumiem, dlaczego nazwaliśmy księgarnię prawie jego nazwiskiem. Nie sączymy whiskacza spod lady, jesteśmy mili i schludni (chyba). Natomiast niewątpliwie chodziło o jakąś przewrotną sympatię do starego Chinaskiego. Noir Sur Blanc wypuściło chyba już trzecie wydanie “Na południe od nigdzie”. Okładka brzydka jak noc po pijatyce, plus różowy womit. Zawartość – opowiadania jak prawy sierpowy wymierzony Hemingwayowi. Jak to jest, że pisząc o rżnięciu, chlaniu, zarzynaniu – Bukowski nie tylko śmieszy i przeraża na przemian, ale jednak wyczuwa się, że ten facet ma coś więcej do powiedzenia? Że poziom cynizmu literackiego wspiął się u niego na wyżyny? No i kto umie tak pisać opowiadania? Szybkostrzelne i mięsiste?

Charles Bukowski / Na południe od nigdzie / tłum. Lesław Ludwig / Oficyna Literacka Noir sur Blanc

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s