Reporterzy z Winiarni. Odcinek trzeci. Mikołaj Golachowski

Po książkę Mikołaja Golachowskiego “Czochrałem antarktycznego słonia” (wyd. Marginesy w serii Eko”) sięgnęłam z ciekawości reportażu ekologicznego. To momentami wręcz manifest. To nie jest taka, wiecie, literatura z ambicjami. To jest tekst, który pokazuje nam kawał świata jak z Parku Jurajskiego. Kilkumetrowe ssaki, olbrzymie wieloryby, śmieszne alki, drepczące pingwiny i śnieg, śnieg, śnieg. Książka jest fajnym źródłem wiedzy przyrodniczej podanej w skoczny sposób. Skoczny, bo Mikołaj to osoba z miejsca sprawiająca wrażenie szczerej i energicznej. Czasem do bólu szczerej. To może denerwować, ale może inspirować. Autor, zakochany w “miejscowych knajpkach pełnych lokalsów” gdzie piwo niedrogie, a rozmowy nieudawane – zgodził się przyjechać do nas, do Poznania. Opowiadał o Antarktyce, Arktyce, rosyjskich lodołamaczach atomowych, doli-niedoli Inuitów, zagrożeniach wywoływanych ocieplaniem się klimatu. Było też o urokach życia na stacjach badawczych i o pracy w “turystyce arktycznej”. Wiele z tych opowieści znajdziecie w książce o inne musicie zapytać autora 🙂

Miało być pieruńsko zimno. A tu lato pełną gębą. Przy trzydziestu stopniach Celsjusza (wrzesień!) robiliśmy malinową nalewkę na stacji Arctowski, na biegunie południowym, obserwowaliśmy morsy, uciekaliśmy przed uchatkami i żgaliśmy kijkiem niedźwiedzie polarne. Wszystko to dzięki Mikołajowi. I pamiętajcie – miś polarny nigdy nie zje pingwina – chyba, że “w źle zarządzanym zoo lub w wyniku jakiegoś durnego eksperymentu”. Dziękujemy Państwu za uwagę i oddajemy głos Mikołajowi Golachowskiemu i niezastąpionej grunwaldzkiej publice. A ponieważ to było ostatnie spotkanie tego cyklu, tutaj odnośniki:

TEKST KASI BONI TU,

TEKST IZY KLEMENTOWSKIEJ TU.

Wszystkie foty: Paweł Piekarski

A książki Mikołaja znajdziecie tu: KSIĘGARNIA

_h2b0769

Reporterzy z Winiarni. Odcinek drugi – Mikołaj Golachowski

Mogło być całkiem odwrotnie. Nie wiem, czego dokładnie spodziewałem się po spotkaniu w poznańskiej winiarni, ale, zapewne dlatego, że siedzibą zapraszającej mnie księgarni Bookowski jest Centrum Kultury Zamek, nie całkiem świadomie pełzały mi po głowie wizje omszałych piwnic, starych murów, beczek i pająków. A tu – niepozorny, parterowy budyneczek wśród bloków i willi poznańskiego Grunwaldu. Zwłaszcza w ciągu dnia nie rzucał się w oczy, a nawet jak już się rzucił, nie robił żadnego wrażenia. Ot, kolejny osiedlowy sklep. Za to w środku… No właśnie – mogło być całkiem odwrotnie. Omszała, klimatyczna piwnica mogła, jak sporo takich miejsc, okazać się w środku nadętą, niegościnną i nudną. Ale na szczęście tak nie było.

Już od progu gościnna gospodyni powitała nas pytaniem, czego się napijemy. Na mój niepewny uśmiech doprecyzowała, że chodzi o kolor. Zaczęło się więc od czerwonego wina, którym mogłem się raczyć zanim jeszcze dobrze się rozejrzałem po wnętrzu. A było po czym. Wszystkie ściany zastawione były tym co ze zdobyczy cywilizacyjnych lubię najbardziej, czyli winem i książkami. I jednych, i drugich wybór był spory, choć oczywiście pierwszych było więcej – w końcu to winiarnia była u siebie, a zaprzyjaźniona księgarnia tylko na gościnnych występach. Kontynuowałem zwiedzanie przy pełnym i smakowitym winie z mojego ulubionego regionu Rioja, powoli podłączając sprzęt i ustalając szczegóły spotkania. W międzyczasie dostałem pyszne, na miejscu robione pierogi, których wybór był właściwie jedynym problemem w trakcie całego wieczoru, bo wszystko w menu wyglądało i pachniało fantastycznie, a na coś trzeba się było zdecydować. Później, kiedy goście zaczęli już się schodzić, na stół dotarła butelka wyśmienitej szkockiej whisky, z rozbrajającym argumentem gospodarza, że przecież będziemy rozmawiać o rejonach polarnych, więc trzeba się trochę rozgrzać. Nie da się ukryć, że rozgrzanie bardzo się udało, choć podejrzewam, że nie tyle dzięki stopniowo opróżniającej się butelce, ile w związku z przyjazną, nieformalną atmosferą i ogólną życzliwością zarówno gospodarzy, jak i gości spotkania. Ciekawe rozmowy ciągnęły się długo w noc i dopiero po zmierzchu winiarnia pokazała swą prawdziwą naturę – na zewnątrz było równie tłoczno i gościnnie jak w środku. Lubię spotykać się z czytelnikami, ale ten wieczór pozostanie mi w pamięci jako zupełnie wyjątkowe. Do pełni szczęścia zabrakło tylko czarnego kota, ale mam nadzieję, że spotkam go następnym razem. I że ten następny raz zdarzy się wkrótce.

Mała Antarktyda w centrum Poznania. Rozmowy przy winie. Dzień trzeci

Nie chciał pisać…Na Japonii były dołeczki, ciekawe, co dziś? Prócz zimy, zimna i ciepła na zewnątrz?…Po co jechać na Antarktykę żeby napić się, pędzić alkohol skoro można wpaść do Winiarni Pod Czarnym Kotem?…Wyprawa jest symbolem metamorfozy, zmienia się klimat, otoczenie oraz ludzie nawet ci, z którymi zaczyna się tę wyprawę…Gratuluję pasji i doświadczeń!…Ej! Ciekawe czy można się zgłosić na taką wyprawę z dietą wegetariańską?…No coś ty! A co byś jadła?… No słyszałaś, że mają wielką zamrażarkę owoców… Ale słyszałaś do czego ich używają?… No tak. Malinowy chruśniak. Ciekawe, co Leśmian by na to powiedział… To taki typ metafizyczny, wcale nie geograficzny….Słyszysz ten gwar? … Ach! Odkrycie lingwistyczne!…Mała Antarktyda w centrum Poznania, chociaż gwar jak na stacji brazylijskiej…Co w Winiarni pod Czarnym Kotem zmieni się ósmego września 2016 roku? W menu pojawi się drink z “ostatnim pierdnięciem dinozaura”?… Sposób na Antarktydę? Pokora i zrozumienie…Jestem dzisiaj pierwszy raz w Czarnym Kocie. Jestem zachwycona atmosferą i klimatem tej knajpki…. Spotkanie z panem Mikołajem Golachowskim bardzo ciekawe!…Północne oczy… Czuję się oszukany, ponieważ nikt nie próbował mnie zabić, choć winiarnia była tania i pełna lokalsów…choć było o włos, kiedy porównałem dwie panie do dwustu kilowych zwierzołków…A ja bym coś zjadła…

3h2b0741

3h2b0905

3h2b0915

_h2b0993

_h2b0961-copy

_h2b1014

_h2b0912

_h2b0825

 

_h2b0829

_h2b0836

_h2b0868

_h2b0773

3h2b1023

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s