Monthly Archives: May 2017

Człowiek jaki jest…

Bardzo daleko, bardzo wysoko, w niedostępnym miejscu Himalajów Państwo Yeti prowadzą hotel. Jak wygląda Yeti – każde dziecko wie. Do hotelu przybywają goście z całego świata – zaspana komarzyca, wilk (uchodźca, bo odkąd jego zabiedzony dziadek wsunął na obiad Kapturka, ludzie nie dają wilkom żyć), wąż, leniwiec (potomek magaterium czyli gigaleniwca), rekin, żółw, kogo tam nie ma. Podjadając rano gorącą owsiankę próbują opowiedzieć małej, ciekawskiej Yetince, jak wygląda człowiek. Więc człowiek jest długi (dla komara), groźny (dla wilka), smaczny (znów dla komara), miękki i cieplutki jak poduszka (dla kota), ma płetwy (tak to widzi rekin) i czasem w nocy świeci (twierdzi sowa). A co człowiek je? Zapada cisza. Ananasy?
Czy Yetinka zobaczy człowieka? Czy tata Yeti ma przed nią jakiś sekret? Czy człowiek jest groźny? Po co człowiek wspina się na szczyty Himalajów? Co go tam pcha, skoro nie ma ani ciepłego futra, ani nie radzi sobie z burzą śnieżną? Jaki obraz człowieka wyłania się z opowieści zwierząt? Czy i na ile jest prawdziwy?
Książka niewielka, o postrzeganiu świata, budowaniu sobie jego wyobrażeń i próbie zrozumienia obcego. Leniwiec na okładce daje plus dziesięć punktów do szczęścia. Książkę napisała Marzena Matuszak, a zilustrowała Grażyna Rigall. Ich współpraca została wyróżniona w pierwszej edycji konkursu na projekt książki ilustrowanej dla dzieci JASNOWIDZE. Wydało oczywiście Wydawnictwo Dwie Siostry.

Książkę kupicie TUTAJ!

Albo po prostu do nas wpadnijcie!

Advertisements

W martwej dolinie wikłacze znów budują gniazda

21 sierpnia 1986 roku w dalekim Kamerunie rozgniewało się do tej pory dobre (takie, od którego nie chcesz uciekać, nie boisz się go) jezioro i zabiło wszystkich ludzi w dolinie. Zabiło bydło, ptaki, muchy. Nastała cisza, a po niej rozpacz. Nastały czasy niepewności i najazdu zagranicznych wulkanologów rangi światowej, z których każdy chciał jako pierwszy znaleźć przyczynę śmierci dwóch tysięcy osób. Wyścig naukowców ocierał się o bezwzględność. Frank Westerman nie tyle chce dociec prawdy o tragedii znad jeziora Nyos, ile pokazać mechanizmy tworzenia się historii, mitów i opowieści. W Afryce, krainie, gdzie koogzystuje się z duchami i zmarłymi, gdzie jeziorami rządzą bogowie mogący się rozgniewać – o narastanie kolejnych pięter opowieści nietrudno. Do tego swoje cegiełki dołożą chrześcijańscy misjonarze oraz kłócący się wulkanolodzy. Nie da się ukryć, że to bardzo męski spór, buchający od adrenaliny i międzynarodowych napięć. To ciekawe, przyglądać się, jak uwaga świata nagle ogniskuje się na małym jeziorze w jakimś niezbyt bogatym kraju, ile na tym korzysta prezydent Paul Biya, a jak niewiele zyskują ludzie dotknięci tragedią. Dodajcie sobie do tego wszystkiego fakt, że Kamerun to była kolonia (niemiecka, a po pierwszej wojnie światowej brytyjsko-francuska), a ludzie mówią, że wokół jeziora podejrzanie często kręcili się Izraelczycy… Bomba neutronowa? Wybuch wulkanu? Samoczynne uwolnienie się dwutlenku węgla? Gniew złego ducha?
Książka Westermana to także – a być może przede wszystkim – kronika losów wielu ludzi związanych z katastrofą w przeróżny sposób. Zaglądamy w życiorysy tak naukowców: Islandczyka Haraldura Sigurdssona oraz legendy wulkanologii Francuza Harouna Tazieffa, jak i misjonarzy, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce katastrofy. Westerman rozmawia z ludźmi w stolicy Kamerunu – Jaunde, rozmawia z wodzami (komami) w wioskach dookoła jeziora, spotyka się z kameruńskimi antropologami i językoznawcami. Bada historię opowieści. Wydarzenie znad jeziora Nyos miało ogromną siłę jednoczenia Kameruńczyków. Stało się tematem dramatów wystawianych i w Afryce, i w USA, a przedstawienia te były formą pamiętania, przekazywania doświadczenia. Ale historia jest pamiętana przez ludzi, władze chyba raczej o niej zapomniały. W 2011 roku minęło dwadzieścia pięć lat od tragedii ludzi z martwej doliny – Kamerun w żaden sposób jej nie obchodził. Co to znaczy dla tej historii, opowieści?
2011 rok:
Nad jeziorem Nyos nadal nikt nie może mieszkać, stacjonuje tam wojsko. Czasem ktoś powróci nielegalnie, pomieszkuje w szałasie, handluje skórami zwierząt i kolbami kukurydzy. Niecałe dwa metry nad lustrem jeziora gniazda budują wikłacze.
Frank Westerman / Martwa dolina / przekład: Małgorzata Diederen-Woźniak / wyd. Dowody na Istnienie