We are living in America…

Na początku zapachniało Bukowskim: “Bob Munroe obudził się, leżąc twarzą w dół. Bolała go szczęka, darły się poranne ptaki, a w majtkach coś mocno uwierało”. Dalej robiło się momentami duszno, przygnębiająco i bez perspektyw. Trzy ostatnie teksty sprawiają, że rzeczywiście coś cię uwiera, niekoniecznie w majtkach.

To nie jest horror, fantasy ani diagnoza społeczna – ale trochę koktajl z tych składników. Opowiadania o strachach z przedmieścia, zboczeńcach za rogiem, kredytach, co rujnują życie. Fundatorem tych atrakcji jest głównie życie, sąsiad, rodzina i czasem american dream. Smutek alzheimera, niespełnione (seksualnie, a co) nastolatki na nudnym przedmieściu, groza wesołego miasteczka bez klauna (tendencyjne, ale jakże skuteczne), a na koniec kompletny odpał – wikingowie z odjechanego opowiadania tytułowego „Ruiny i zgliszcza” – coś między grą komputerową, Monthy Pythonem i dobrym serialem. Nieźle się bawisz, trochę truchlejesz, ale: “i tak późną nocą budzisz się i leżysz, nasłuchując skrzypnięć i plusku wioseł, szczęku stali: wytężasz słuch, bo a nuż jacyś ludzie płyną ku twojemu domowi.”

Idzie jesień, przyjemnie grzeje słońce (albo nieprzyjemnie ciągnie po stopach wiatr z północy), warto machnąć coś dobrego a ponurego.

Wells Tower / Ruiny i zgliszcza / tłum. Michał Kłobukowski / Wydało Wydawnictwo Karakter

Książkę kupicie TUTAJ: BOOKOWSKI.EU

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s