Historie wysiedlonych

Nie mieli goretexu, atoma (uszytego z miłości), merynosów i skarpet. Treków też nie mieli. A wszystko, co mieli zostawili na pastwę wojny. Bieżeńcy. Przeczytajcie “Bieżeństwo 1915” Anety Prymaki-Oniszk. To historia Polaków, Białorusinów, Ukraińców, Łotyszy, Żydów, Ormian, Litwinów, Estończyków wysiedlonych z zachodnich kresów Imperium Rosyjskiego – m.in. dzisiejszego Podlasia oraz z części ziem Królestwa Polskiego. Na Syberię, na Krym, pod granicę z Chinami albo bliżej, do części europejskiej. Bieżeństwo – wysiedlenie, wygnanie, dobrowolny(?) wyjazd. Ogromnie dramatyczna historia ludzi spod Dubicz Cerkiewnych, Narewki, Hajnówki, Białegostoku – miejscowości tak dobrze mi znanych z podróży na Wschód. Podobno nie sposób zrozumieć Wschodu bez poznania historii bieżeńców. Najstarsi ludzie pamiętający 1915 rok i grozę nadchodzącej wojny już nie żyją, świadectw jest mało i są niepełne. Wygnanie, życie setki kilometrów od rodzinnych wiosek, a potem powrót do niewiadomego pozostają nieopisane.

Tę lukę stara się wypełnić Aneta Prymaka-Oniszk, wnuczka bieżeńców. To jest książka obowiązkowa. Bo to w dużej mierze historia prawosławna, być może właśnie dlatego tak nieobecna w historii Polski (katolickiej). Bo ważna jest pamięć o losach kilku milionów ludzi, z których jedna trzecia nie przeżyła podróży na wygnanie i z wygnania, ale też dlatego, że historia kołem się toczy, a my nie wyciągamy wniosków. Albo nie mamy zbyt wielkiego wpływu na historię układaną przez mocniejszych, bogatszych, wpływowych. Losy bieżeńców są dziwnie znajome. Opisy obozów przejściowych, łapówek, przyjmowania ludzi w nowych miejscach, życzliwość albo wrogość. Pomoc i niechęć. Rozpacz, śmierć najbliższych, choroby, brak środków do życia, trudności z aklimatyzacją w tymczasowym miejscu pobytu, brak pracy. Wyliczać można długo. Wydaje nam się, że żyjemy w stabilnym, zrównoważonym świecie, ale zanurzając się w historii bieżeńców ma się wrażenie, że wszystko jest zaskakująco i niepokojąco powtarzalne i kruche.

Zaczęłam czytać “Bieżeństwo 1915” przy kominku w Siemianówce. W ciepłym i gościnnym Domu na Wschodzie. Kończę w Poznaniu i zastanawiam się, jak bardzo bieżeństwo i składanie Polski po rozbiorach wpłynęło na to, jacy dziś jesteśmy – jako ludzie i naród? Czy tworzenie granic i wypychanie ze “swojej ziemi” ludzi mówiących innym językiem, wyznających inną religię, być może spiskujących przeciwko nam, nie daj boże myślących o sobie, jako o innym narodzie – czy to gdzieś w nas zostało? Czy to też powtarzalne emocje, tak bardzo zakodowane? Czy granice muszą być szczelnie zamknięte, opieczętowane, a przy wpuszczaniu kogokolwiek na ten “nasz” wychuchany teren, należy sprawdzić, czy obcy aby na pewno umie się przeżegnać i mówi “po naszemu”? Skończyłam czytać o trzeciej w nocy i mam poczucie, że te pytania są bardzo proste i bardzo trudne. Tak, jak i odpowiedzi.

Aneta Prymaka-Oniszk / “Bieżeństwo 1915” / Wydawnictwo Czarne

Więcej informacji o pracy, jaką wykonała autorka, znajdziecie tu: https://biezenstwo.pl/

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s