Monthly Archives: December 2018

Magdalena Tulli

To jest historia o dziewczynce, która przyjaźniła się z lisem, jeździła autobusem, obserwując ludzi i świat.

Gdy jest wściekła, rzuca krzesłem, ale tylko raz.

“Dziewczynka, która połamała krzesło wyprowadziła się do lasu. Zamieszkała w wygodnej, przestronnej norze, pewnie po niedźwiedziu, i spała w niej na posłaniu z suchych liści. Nie wzięła ze sobą zeszytów ani budzika. (…) W lesie mogłaby wrzeszczeć bezkarnie, ale odkąd się tam wyniosła, nie było już powodu i nie miała chęci.”

Dziewczynka nie pasuje do matki, mierzy się z jej traumami, czując je, obserwując ciotkę, kuzyna, samą matkę. Do szewca nosi włoskie buty ojca – skąd ojciec ma takie buty? Jest Włochem? Dobre sobie, który Włoch siedziałby w komunistycznej Polsce?

Dziewczynka zasypia na lekcjach i ma dziwne sny. Każdy dziki introwertyk wejdzie w tę książkę, uwierzy w lisa, skuli się w autobusie bez biletu, pieniędzy i klucza do domu. Piękny jest “Szum” Magdaleny Tulli. O wojnach wewnętrznych i zewnętrznych.

Adam Kaczanowski / Dariusz Suska / Seryjni Poeci

Adama to ja poznałam jak nacierał się rozbitym jajkiem na pierwszym spotkaniu poetyckim w moim studenckim życiu. Jego okrzyk performera “Co jest nie tak z tymi ludźmi???!!!” wywrzeszczany z postumentu na środku Poznania, jest jednym z moich ulubionych pytań życiowych. Adam i tym razem rozebrał się do półnaga i miotając wierszem wygrażał ludzkości pstrągiem (nie łososiem). Pstrąg (nie łosoś) został zjedzony na kolację, nic się nie marnuje. Adam pisze czasem wstrząsające wiersze. A jak krzyczy, to robi się naprawdę apokaliptycznie. Jest w tym poza, ale miecz świetlny w kieszeni wibruje. Przykro, jeśli kolejny raz miecz okaże się tylko smartfonem. Czy coś. Niech żyje poezja i ciemny wokal Dariusza Suski. Hej!
.
.
Foty są post-apo, golizny tu nie ma, bo jej nie trzeba. I tak jest mrocznie.
To było ostatnie spotkanie literackie w tym roku. Zamkowa ekipa wyprodukowała ich około setki. Bardzo ich kocham.

Organizatorzy: Centrum Kultury ZAMEK, Zamek Czyta, Wydawnictwo WBPiCAK

Prowadzenie: Piotr Śliwiński

Anna Bolavá

Anna zbiera zioła – lipa, wrotycz, skrzyp, liście malin, porzeczek, mniszek lekarski, krwawnik, dziurawiec… Ususzone, pachnące dobro oddaje do skupu. Ale to ususzone dobro staje się obsesją Anny. Obsesyjnym zbieractwem zagłusza ciemność materii w której ugrzęzła, ucieka w szaleństwo. Powoli dowiadujemy się, dlaczego bohaterka traci łączność ze światem ludzi i pogrąża się w naturalnym rytmie zbiorów, wpada w świat zapachów, wspomnień i zdąża ku nieuchronnemu.

Liczyłam na to, że zbieractwo będzie bardziej tematem niż pretekstem. Po lekturze zostaje mi na rękach pyłek, a w nosie kręci zapach lipy zgromadzonej na strychu w stosach do suszenia. Największym plusem języka Bolavy jest sensoryczność – zapach, dotyk, drzazga skrzypu w skórze. Książka jest mroczna, depresyjnie jesienna, bo jesień bywa trudna.

“W ciemność” napisała Anna Bolavá, przetłumaczyła Agata Wróbel.