Category Archives: bookowscy

Domy bezdomne. Między wysiadką a piekarokiem

„Trwają prace dekarskie. Surowe ściany, beton. Poza niewiele mówiącym podziałem na pomieszczenia robotnicy nie wiedzą, co gdzie będzie. Na parę tygodni muszą sobie zorganizować tu dwa punkty: miejsce do zjedzenia drugiego śniadania i magazynek blach i rur spustowych – trzeba uważać, żeby ich nie podeptać, nie pogiąć, nie popalcować, bo są miękkie i delikatne. Z dokładnością do pół metra dekarze wybierają miejsce do jedzenia tam, gdzie stanie później duży stół, a blachy kładą w najbezpieczniejszym według nich punkcie domu – czyli dokładnie tam, gdzie będzie łóżko. 

Bartek poczuł wtedy, że najważniejsze meble w domu rozstawiają się w tej przestrzeni same. To był dla niego jako architekta ogromny komplement.
„Ta przestrzeń działa” – pomyślał.”
Nad książką Doroty Brauntsch unosi się duch żalu za domami odchodzącymi w przeszłość i za tym, co niosły ze sobą, w sobie. „Domy bezdomne” to chyba nawet nie opowieść o samych budynkach, tylko o ludziach, którzy z domem tworzyli całość. Dla których dom nie był tylko hotelem, tylko centralnym punktem życia, w którym jadło się, spało, piekło chleb, z którego wychodziło się do zwierząt, w pole i do sąsiadów.

Continue reading

Advertisements

Idą komunie – esej z konkretem

To przecież może być wszystko. No, może prawie. Pakiet trzech powieści Marcina Szczygielskiego, pakiet komiksów o Ryjówce Przeznaczenia albo wspaniałe książki Marii Parr. To może być nawet “Mała Nina”. Książki na pierwszo-komunijny prezent.

Continue reading

Magdalena Tulli

To jest historia o dziewczynce, która przyjaźniła się z lisem, jeździła autobusem, obserwując ludzi i świat.

Gdy jest wściekła, rzuca krzesłem, ale tylko raz.

“Dziewczynka, która połamała krzesło wyprowadziła się do lasu. Zamieszkała w wygodnej, przestronnej norze, pewnie po niedźwiedziu, i spała w niej na posłaniu z suchych liści. Nie wzięła ze sobą zeszytów ani budzika. (…) W lesie mogłaby wrzeszczeć bezkarnie, ale odkąd się tam wyniosła, nie było już powodu i nie miała chęci.”

Dziewczynka nie pasuje do matki, mierzy się z jej traumami, czując je, obserwując ciotkę, kuzyna, samą matkę. Do szewca nosi włoskie buty ojca – skąd ojciec ma takie buty? Jest Włochem? Dobre sobie, który Włoch siedziałby w komunistycznej Polsce?

Dziewczynka zasypia na lekcjach i ma dziwne sny. Każdy dziki introwertyk wejdzie w tę książkę, uwierzy w lisa, skuli się w autobusie bez biletu, pieniędzy i klucza do domu. Piękny jest “Szum” Magdaleny Tulli. O wojnach wewnętrznych i zewnętrznych.

Adam Kaczanowski / Dariusz Suska / Seryjni Poeci

Adama to ja poznałam jak nacierał się rozbitym jajkiem na pierwszym spotkaniu poetyckim w moim studenckim życiu. Jego okrzyk performera “Co jest nie tak z tymi ludźmi???!!!” wywrzeszczany z postumentu na środku Poznania, jest jednym z moich ulubionych pytań życiowych. Adam i tym razem rozebrał się do półnaga i miotając wierszem wygrażał ludzkości pstrągiem (nie łososiem). Pstrąg (nie łosoś) został zjedzony na kolację, nic się nie marnuje. Adam pisze czasem wstrząsające wiersze. A jak krzyczy, to robi się naprawdę apokaliptycznie. Jest w tym poza, ale miecz świetlny w kieszeni wibruje. Przykro, jeśli kolejny raz miecz okaże się tylko smartfonem. Czy coś. Niech żyje poezja i ciemny wokal Dariusza Suski. Hej!
.
.
Foty są post-apo, golizny tu nie ma, bo jej nie trzeba. I tak jest mrocznie.
To było ostatnie spotkanie literackie w tym roku. Zamkowa ekipa wyprodukowała ich około setki. Bardzo ich kocham.

Organizatorzy: Centrum Kultury ZAMEK, Zamek Czyta, Wydawnictwo WBPiCAK

Prowadzenie: Piotr Śliwiński

Anna Bolavá

Anna zbiera zioła – lipa, wrotycz, skrzyp, liście malin, porzeczek, mniszek lekarski, krwawnik, dziurawiec… Ususzone, pachnące dobro oddaje do skupu. Ale to ususzone dobro staje się obsesją Anny. Obsesyjnym zbieractwem zagłusza ciemność materii w której ugrzęzła, ucieka w szaleństwo. Powoli dowiadujemy się, dlaczego bohaterka traci łączność ze światem ludzi i pogrąża się w naturalnym rytmie zbiorów, wpada w świat zapachów, wspomnień i zdąża ku nieuchronnemu.

Liczyłam na to, że zbieractwo będzie bardziej tematem niż pretekstem. Po lekturze zostaje mi na rękach pyłek, a w nosie kręci zapach lipy zgromadzonej na strychu w stosach do suszenia. Największym plusem języka Bolavy jest sensoryczność – zapach, dotyk, drzazga skrzypu w skórze. Książka jest mroczna, depresyjnie jesienna, bo jesień bywa trudna.

“W ciemność” napisała Anna Bolavá, przetłumaczyła Agata Wróbel.

Boso, w butach, po dnie morza i w góry. Robert Macfarlane ciągle idzie

“Właśnie następnego ranka, podążając śladami jeleni, wszedlem w kamienistą dolinę, która podchodziła pod północną ścianę Griomabhala. Wiatr dął ze wschodu. Przeszukiwałem dolinę prawie przez dwie godziny, coraz bardziej się w nią zagłębiając i wychodząc coraz wyżej, z coraz mniejszą nadzieją, że znajdę ścieżkę.”

To mogła być coachingowa książka albo metafizyczny poradnik o tym, że własnej drogi trzeba wytrwale szukać, a w kryzysowym momencie szukania zwrócić się do tych, którzy już ją przeszli albo mają wskazówki jak znaleźć właściwą ścieżkę. Całe szczęście, że Robert Macfarlane czegoś takiego nie napisał.

Continue reading

Rozwiązanie konkursu “Z Pompikiem po Wielkopolskim Parku Narodowym”

Po pierwsze wszyscy uczestnicy wykonali takie prace, że jesteśmy ciężko wzruszeni i zachwyceni. W nocy odbyły się narady z Tomkiem Samojlikiem i tak oto po burzliwych rejsach po Jeziorze Góreckim wyłonili się zwycięzcy:

1. POMYSŁ JULII ZAJĄC (lat 5,5)

Żubr Pompik powinien w Wielkopolskim Parku Narodowym spotkać dwa ciekawe pająki – topika i tygrzyka paskowanego. Książeczka mogłaby mieć tytuł „Poszukiwania pająków”.

Oto uzasadnienie Julki, dlaczego te zwierzęta:

1. Topik jest niezwykły, bo całe życie spędza pod wodą, a nie jest rybą. To jedyny taki pająk w Polsce!

2. Topik robi sobie pęcherzyk z powietrzem wokół pupy! Strasznie to zabawne!

3. Topik buduje gniazdo pod wodą!

4. Tygrzyk nie jest aż tak niezwykły jak topik, ale za to jest piękny i kolorowy i wygląda jak tygrys.

5. Oba pająki są rzadkie i występują w WPN

6. Pająki są pożyteczne, bo łapią muchy.

7. Julka jest dzielna i pająków ani robali się nie boi

8. Do tej pory pająki pojawiły się tylko chwilowo w Sadze o ryjówkach – chcemy więcej!

Tomasz Samojlik:

Julio, jesteś genialna! Pająki to rzeczywiście świetni bohaterowie. Na pewno któryś pojawi się w mojej książce!

 

2. POMYSŁ WOJCIECHA ZAJĄCA (lat 7,5)

Żubr Pompik powinien w Wielkopolskim Parku Narodowym spotkać nocne zwierzęta – puszczyka i gacka brunatnego. Książeczka mogłaby mieć tytuł „Nocni łowcy”.

Oto uzasadnienie Wojtka, dlaczego te zwierzęta:

1. Bo są nocne i wtedy idą na łowy

2. Puszczyk jest symbolem WPN

3. W WPN mieszka wiele gatunków nietoperzy, ale gacek brunatny jest najfajniejszy, bo ma śmieszne wielkie uszy, jak zając!

4. Nietoperze łowią ofiary na słuch i umieją wisieć do góry nogami!

5. Sowy świetnie widzą w nocy i latają prawie bezgłośnie!

6. Młode puszczyki są puchate i strasznie śmieszne [uwaga mamy: Wojtek zaczytywał się kiedyś w książce o przyrodzie/lesie i chichrał się straszliwie przy fragmencie, że gdy młode puszczyki się wykluwają, rozbijają skorupkę jaja ostro zakończonym dziobem, a i sam dźwięk słowa „puszczyk” był dla niego superśmieszny ]

7. Puszczyk jest symbolem parku, więc jeśli nie w tej części, to w której ma się pojawić?

8. Pan Tomek świetnie rysuje puszczyki


Tomasz Samojlik: Wojtku, masz rację, puszczyk po prostu musi się pojawić w tym zeszycie. Mamie Wojtka dziękuję za wskazówkę o chichraniu!

 

3. POMYSŁ ZOSI (lat 5) i TATY PIOTRA:

Miejsce: brzeg Jeziora Góreckiego z widokiem na Wyspę Zamkową

Zwierzę: Perkoz dwuczuby

Uzasadnienie: Wielkopolski Park Narodowy to “muzeum form polodowcowych” i kraina wielu jezior, a perkoz to typowy ptak, który pojawia się na dużych jeziorach. Na dodatek ma ciekawą nazwę, zawadiackie czubki na głowie i fantastyczny zwyczaj “wożenia” swojej rodziny na plecach.

Przygoda Pompika, do której powstała ilustracja:

Pompik dotarł nad brzeg Jeziora Góreckiego. Zauważył ruiny zamku na wyspie. Był bardzo ciekawy, czy w tym zamku mieszka wielki Lądolód, o którym tyle słyszał w okolicy, ale bał się przepłynąć taki kawał drogi. Wtem w pobliżu pojawił się perkoz dwuczuby. Na jego grzbiecie Pompik ze zdziwieniem dostrzegł gromadkę piskląt. Mały żubrzyk szybko zaprzyjaźnił się z perkozią rodziną, a tata perkoz wytłumaczył mu, cóż to takiego ten ogromny lądolód…

Tomasz Samojlik: Zosiu, perkozy są niesamowite, też muszą się pojawić w zeszycie o Wielkopolskim Parku Narodowym. Dziękuję!

Bookowscy: Zosiu, Tato Piotrze, uważamy, że opowieść o strasznym lądolodzie jest kapitalna i powinniście ją kontynuować!

 

4. Nagroda dodatkowa od Księgarzy:

Historyjka wymyślona przez Gabrysię (lat 7):

‘Pompik biegał po lesie z koszykiem  i zbierał grzyby kanie. Na swej drodze spotkał drapieżnego ptaka siedzącego na gałęzi. Zapytał czy nie widział w pobliżu żadnej kani..Ten ptak to była Kania ruda!’ Miejsce: Las w okolicy Jez.Góreckiego.

Gabrysiu, Kania ruda to przepiękny ptak i ogromnie się cieszymy, kiedy uda nam się go zaobserwować. Dzięki za ten pomysł!

I jeszcze list Tomka Samojlika:

Tosiu i Olku, Łucjo, Gabrysiu, Grażynko – to, co wymyśliliście, też kapitalnie nadaje się do książki o Wielkopolskim Parku Narodowym! Ale organizatorzy kazali mi wybrać tylko trzy pomysły, co jest bardzo okrutne. Nie myślcie sobie, że Wasze propozycje są gorsze! Bardzo Wam dziękuję za to, że poświęciliście czas na wymyślenie nowych przygód Pompika. I za rysunki! Przesyłam Wam najserdeczniejsze żubrze pozdrowienia!

 

ALE TO NIE KONIEC!

Po naradzie ustaliliśmy, że wszystkich uczestników konkursu obdarujemy książeczką o przygodach Pompika w Wielkopolskim Parku Narodowym – na wiosnę 2019 r. Bo pomysły, które do nas przysłaliście albo przynieśliście ułożyły się razem w tak wspaniałą historię, że każda jest warta nagrodzenia.

Bardzo, bardzo Wam dziękujemy i będziemy się ze wszystkimi kontaktować mailowo. 

Pozdrawiamy, Bookowscy, Księgarze z Centrum Kultury Zamek w Poznaniu