Tag Archives: bookowscy

Ilona Wiśniewska: Grenlandczycy śmieją się od serca

Czytałam Twoją książkę “Lud. Z grenlandzkiej wyspy” (wyd. Czarne) z mapą Grenlandii przed oczami, okazuje się, że wcale nie jest tak daleko – z Poznania bardzo łatwo dostać się na Islandię, a tam dzieli nas już tylko „żabi skok” od Grenlandii. Okropnie kurczą się odległości. To trochę przerażające.

Jesteśmy na Festiwalu literackim Patrząc na Wchód i wiele krajów nagle stało się bliskich – Białoruś i Buriacja, daleka rosyjska Syberia i Grenlandia. Redefiniujemy znaczenie słów „zachód” i „wschód”. Cywilizacyjny postęp okazuje się dla jednych koniecznością, dla innych widmem destrukcyjnych zmian. Gdzie na Grenlandii jest wschód i zachód i czy strony świata mają tam jakiekolwiek znaczenie?

Z tego co wiem, strony świata mają tam bardzo duże znaczenie, bo Grenlandia dzieli się na cztery dość oczywiste części – wschód i zachód, północ i południe. We wschodniej Grenlandii mówi się trochę innym językiem, na samej Północy też grenlandzki jest bardziej podobny do języka Inuitów z Kanady. Ja byłam na małej wyspie u północno-zachodnich wybrzeży i nie wiem, jak jest w innych częściach tego kraju. Bazuję na tym, co opowiadali sami Grenlandczycy.

Continue reading

Advertisements

Eksperymenty z własnymi potrzebami

Cabin Porn nie jest o “ucieczce w Bieszczady”. Wbrew pozorom to nie album z pornograficznymi zdjęciami chatek, których nigdy nie zbudujecie. Dave Frazee uczył się w Taliesin West – pracowni/domu Franka Lloyda Wrighta i tam eksperymentował z budową domku na pustyni odnajdując w archiwach uczelni projekt swojego starszego kolegi. Sam Caldwell przejmuje rodzinną tradycję wyrobu syropu klonowego i buduje własną “klonową chatę” – prostą, funkcjonalną surową. Denis i Anneli budują w stanie Maine drewniane schronisko według siedemnastowiecznego wzorca. To trzy spośród kilku historii wrzuconych między okładki. Eksperymenty z własnymi potrzebami, z materiałami od drewna i betonu, po ręcznie wypalane cegły, różne sposoby życia wśród ludzi i dużo miłości do przyrody – to znajdziecie w Cabin Porn. Oraz (no dobra) trochę pornograficznych zdjęć chatek w lasach – od Nowej Zelandii po to kuszące Maine. Książka leży sobie na biurku, bo kolorystyka okładki wpływa zdecydowanie na poprawę samopoczucia. Cabin Porn zrobili: Zach Klein, Steven Leckart, Noah Kalina. Przetłumaczyła Ewa Wojtych. 

Zach Klein, Steven Leckart, Noah Kalina / Cabin Porn / tłum. Ewa Wojtych / Wydawnictwo Smak Słowa

 

Kobiety

„Po diabła te kobiety piszą?”. Takiego pytania nigdy nie zadano wprost, ale od początku lat dziewięćdziesiątych wisiało w powietrzu. Próbowano dla kobiet utworzyć osobną kategorię, niech się otorbi ta ich pisanina jak łagodny nowotwór. Przy tym mieszano pojęcia. Nigdy nie było jasne, czy określenie „literatura kobieca” oznacza książki pisane przez kobiety, czy te, w których mówi się o sprawach kobiet, czy może romanse. Jakby pisząc o tym zjawisku zakładali, że trzy wyróżniki z natury rzeczy spełniają się łącznie, a specyfika tej literatury wynika z kobiecej fizjologii.”
Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską w książce „Jaka piękna iluzja” (Znak).

Ida Linde w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej i z rysunkami Zosi Dzierżawskiej, wydana przez Lokatora. Najpiękniejszy tytuł na bookowskich półkach – „Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym”. O cieple lata i chłodzie jesieni, śmierci, która taka oczywista, przychodzi po cichu i zawsze nagle. Ale najbardziej o tym, że się tęskni i o kąpieli w balii. Uwaga na niebezpieczne słowa – kobiecość, męskość, ciało, menstruacja, starość.

Joanna Roszak w wierszach opowiada mi (bo poezja każdemu opowie coś trochę innego), że ciągle po kole, ciągle to samo, ciągle zatrzaskujemy drzwi przed obcym, przecieramy z kurzu pusty talerz, przykładamy palec do ust. I gawrony. Gawrony siwieją, w schronisku skamlą psy. Tomik “Przyszli niedokonani” wydało Biuro Literackie.

I na koniec albo na początek – Puszcza. Bo Puszcza też jest kobietą. Wędruję palcem po Trybie Jagiellońskim, gdzie już, być może, czeka na mnie włochatka. Pięknego dnia, bez goździka (lepiej tulipan), a z refleksyjnością level hard!

O krukach

Bernd Heinrich o krukach. Jeśli kiedykolwiek miałabym pojechać do Stanów, byłby to stan Maine. Coraz częściej wpada w ucho, że lasy tamtejsze piękne i rozległe. I krążą nad nimi stada Corvus Corax, które tak polubił Pan Bernd. Historia związków przyrodnika z krukami i badań nad nimi jest bardzo ciepła. Heinrich ma w sobie coś niesamowicie sympatycznego – zarówno gdy ściąga krowie truchło z ciężarówki i zbiera z drogi padlinę na potrzeby badań, jak i gdy je śniadanie, pije kawę i żałuje, że nie może tej czynności pokontemplować, bo nauka czeka. A naokoło lasy Maine. To tylko drobiazgi, tak na zachętę, smacznego 😉

Gościnny udział w sesji – Maciej “Zmarzlina” Gierszewski, foto: Tomasz “Mokra stopa” Kandziora, nad nami bielik, kruki, myszak, gęsi.

Bernd Heinrich / Umysł kruka / tłum. Michał Szczubiałka / Wydawnictwo Czarne

Komiks na uspokojenie

W lutym minął rok od śmierci Jirō Taniguchiego, wydawanego w Polsce przez Hanami. Obok historii Guy Delisle’a, to najładniejszy komiks zeszłego roku. I zupełnie inny. Cykl cichych, uważnych historii, spacerów po mieście, powrotów z pracy. Moknie w deszczu, pływa w basenie po zapadnięciu zmroku, po zamknięciu; wchodzi w ulotne kontakty z przechodniami, podgląda ptaki, rzekę i spadające płatki kwiatów wiśni – Idący człowiek. Komiks, który czyta się i ogląda dla uspokojenia, dostrzeżenia zwyczajności i wspólnego, kojącego spaceru z Taniguchim, dla gorącej kąpieli, wspinania się na drzewo, dla czerpania przyjemności ze spoglądania na codzienność. Bardzo piękna rzecz, kończy się nakład, spieszcie się.

Na język polski “Idącego człowieka” przetłumaczył Radosław Bolałek, który chowa swoje nazwisko, gdzieś pod stopką redakcyjną.

Jiro Taniguchi / Idący człowiek / tłum. Radosław Bolałek / Hanami

Rezerwaty książek

Przewodnik”Rezerwaty książek” zrobiła Anna Karczewska. Może i teksty napisał Marcin Raczkiewicz, a nasz stylowy bałagan ujął na fotografiach Tomasz Mateusiak, może i Minister dał kasę (no dobra, to akurat mega ważne, a więc dzięki!) i okładkę zrobiły Fajne Chłopaki. Ale gdyby nie Anna, to pewnie nie byłoby dziś “Książki kupuję kameralnie” i ogólnopolskiej grupy księgarskiego wsparcia. Bo tak właśnie się zdarzyło, stało, jest. Z prowincjonalnego Poznania wyskakuję czasem do Warszawy, Wrocławia, czy Krakowa, żeby spotkać się ze znajomymi księgarzami i księgarkami, kupić u nich książkę, wypić kawę, spędzić czas na szkoleniu. Owocem całego tego bałaganu jest między innymi ten przewodnik. Ma mieć następne części, ale Minister tym razem nie daje kasy, zobaczymy, co się wydarzy. Tymczasem między okładkami znajdziecie 25 księgarń, które warto odwiedzić – od Krakowa po Choszczno, przez Warszawę, Brzeg Dolny, Śrem, Gliwice i dalej, skacząc po mapie przez Polskę. Księgarze to nie są normalni ludzie. Bardzo ich wszystkich szanuję i wierzę, że ich biznesy są możliwe, choć trudne.
Bookowski miał istnieć pięć lat i być dla nas małą, zabawną przygodą. Każdy rok jest niespodziewaną nadwyżką. Bo jeszcze przez chwilę nam żal. Dlatego podziwiam tych, którzy związują się ze swoimi księgarniami na kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
Mamy kilka egzemplarzy przewodnika “Rezerwaty książek”, jeśli ktoś miałby ochotę, niech pisze po co i na co – oddamy.

Straszna opowieść o wykorzystywaniu

Mam problem, bo “Świństwo” to straszna opowieść o wykorzystywaniu: kobiet przez mężczyzn, kobiet przez kobiety, ludzi przez system polityczny i ekonomiczny. Co tu ukrywać – ludzi przez ludzi. Zezwierzęcenie jest formą ucieczki? Poza tym w głowie mam koktajl ze skojarzeń z “Candy” Southerna&Hoffenberga (tłum. Świerkocki), “451* Farenheita” Bradbury’ego (tłum. Michałowska) – oraz wisienka – z “Dzisiejszymi czasami” Chaplina. Nie ma happy endu, nie ma dobrych ludzi.

I co teraz? Czytać? Nie czytać? Czytać się chce, bo jak Przemek Dębowski zrobi książkę, to mi się jej po prostu chce. Obwoluta jest szara, wnętrze różowe, tłumaczenie (śmiem rzec) dobre, treści niestety aktualne po wsze czasy. Tylko mój eko-terrorystyczny mózg wskazuje palcem i skrobie paznokciem – wilki nie jedzą ludzi. No chyba, że wilkołaki. Ale ludzie też nie zamieniają się w świnie….aaaa, czekaj, wróć…hmm.

Marie Darrieussecq / Świństwo (Truizmy) / tłum. Barbara Walicka / Karakter