Tag Archives: księgarnia

Rezerwaty książek

Przewodnik”Rezerwaty książek” zrobiła Anna Karczewska. Może i teksty napisał Marcin Raczkiewicz, a nasz stylowy bałagan ujął na fotografiach Tomasz Mateusiak, może i Minister dał kasę (no dobra, to akurat mega ważne, a więc dzięki!) i okładkę zrobiły Fajne Chłopaki. Ale gdyby nie Anna, to pewnie nie byłoby dziś “Książki kupuję kameralnie” i ogólnopolskiej grupy księgarskiego wsparcia. Bo tak właśnie się zdarzyło, stało, jest. Z prowincjonalnego Poznania wyskakuję czasem do Warszawy, Wrocławia, czy Krakowa, żeby spotkać się ze znajomymi księgarzami i księgarkami, kupić u nich książkę, wypić kawę, spędzić czas na szkoleniu. Owocem całego tego bałaganu jest między innymi ten przewodnik. Ma mieć następne części, ale Minister tym razem nie daje kasy, zobaczymy, co się wydarzy. Tymczasem między okładkami znajdziecie 25 księgarń, które warto odwiedzić – od Krakowa po Choszczno, przez Warszawę, Brzeg Dolny, Śrem, Gliwice i dalej, skacząc po mapie przez Polskę. Księgarze to nie są normalni ludzie. Bardzo ich wszystkich szanuję i wierzę, że ich biznesy są możliwe, choć trudne.
Bookowski miał istnieć pięć lat i być dla nas małą, zabawną przygodą. Każdy rok jest niespodziewaną nadwyżką. Bo jeszcze przez chwilę nam żal. Dlatego podziwiam tych, którzy związują się ze swoimi księgarniami na kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
Mamy kilka egzemplarzy przewodnika “Rezerwaty książek”, jeśli ktoś miałby ochotę, niech pisze po co i na co – oddamy.
Advertisements

Czy Bookowski to Bukowski?

Co jakiś czas (średnio 10 minut) pyta mnie ktoś, dlaczego ta księgarnia nazywa się Bookowski i czy to ma coś wspólnego z tym pijakiem Bukowskim? Otóż. Tak. Na grzbiety książek (wtedy w dużo ładniejszym wydaniu) Charlesa gapiłam się w każdej księgarni myśląc o tym, że nie czytałam żadnego pisarza amerykańskiego i że kiedyś trzeba będzie. I było. W skrócie zupełnym – tak, zaprzyjaźniliśmy się. Od nielubianego przez wielu “Listonosza”, w którym cenię zapędy pisarza wkurwionego na nierówności społeczne, na życie nizin socjalnych. Tak to czytałam. A scenę, w której listonosz brnie przez ocean deszczu mam wyrytą w którymś płacie mózgu. Nie mam sentymentu do “Kobiet”, lubię “Szmirę”, zadumałam się wreszcie nad “Hollywood”, w którym Bukowski z żoną obserwują zgniły światek miasta marzeń. A z przyjęć wychodzą całkiem wcześnie, bo trzeba nakarmić koty. Lubię o Bukowskim myśleć w całości. Od zaangażowanego postmana, przez detektywa Nicka Belane’a poszukującego Celina (bo Hemingway nie żyje), samotnego pisarza-pijaka, kolesia szukającego ludzi, ale skutecznie ich do siebie zniechęcającego, aż po starszego, żonatego kolesia z kotami. Co jeszcze? Lubię tę lapidarność, absurd, dystans do rzeczywistości i zjawisk.

Rodzina Bukowskiego pochodzi z Niemiec z terenów dzisiejszej Polski. Babka Emilia pochodziła z Danzig. On sam w wieku trzech lat przeniósł się z rodzicami do Los Angeles i zmienił imię z Heinrich na Charles. Zmarł na białaczkę, był alkoholikiem, parę razy z tym walczył. Pisarz płodny, poeta i prozaik. słyszałam kiedyś legendę, że odwiedził raz Polskę. A może to chodziło o Henry’ego Millera… To nie jest tak, że kocham bezwarunkowo Bukowskiego. Ale jest dla mnie ciekawostką. I cały czas myślę, że dużo pisał o tym, że może i Ameryka to kraj marzeń, jak śpiewa Barbara Streisand u Duck Sauce’a “this is a place of opportunities”, ale sporo z tych marzeń i szans trafia szlag, alkohol i depresja.

Bukowskiego w Polsce wydaje Oficyna Literacka Noir sur Blanc, a tłumaczą sami mężczyźni: Jan Krzysztof Kelus, Robert Sudół (który lubi “Kobiety”, a nie lubi “Listonosza” 😉 ), Michał Przybysz, Lesław Ludwig, Marek Fedyszak, Tomasz Mirkowicz, Jacek Lachowski; poezję: Leszek Engelking, Piotr Madej, Michał Kłobukowski, Marcin Baran, Dobrosław Rodziewicz.

ps. No pewnie, że Bookowski to nie Bukowski. Chociaż myśleliśmy o tym. Ale wtedy pod ladą musiałby lać się twardy alko, na ladzie podawalibyśmy ciężki egzystencjalizm, a pracę kończyli nad ranem. A my jednak kochamy się w literaturze dziecięcej, prozie wspanialej, poezji ptasiej, komiksie czy typografii. Więc nie tylko Bukowski. Ale skorzystałam z okazji, żeby porozwodzić się o Charlesie, bo trzeba od czasu do czasu 😉

bookowscy idą w świat

na co dzień pracujemy w pocie czoła w Księgarni Bookowski klik! klik! i w małej agencji reklamowej o, tutaj! – nie pytajcie, jak łączymy te obowiązki. od kiedy założyliśmy tak zwaną działalność gospodarczą praktykujemy mikrowakacje i skromne urlopy. odkryliśmy dzięki nim coś, o czym spróbujemy Wam poopowiadać. to się w literaturze nazywa uroki życia.

no właśnie. na blogu pisać będziemy o literaturze – książkach dostępnych i tych niedostępnych. i o pięknie świata. najbliższego. mamy nadzieję, że nie tylko nam to sprawi przyjemność. fakt – jest w tym blogu dużo hedonizmu. ale co tam. pozdrawiamy internety. witajcie u bookowskich.