Tag Archives: Tove Jansson

Jane w słonecznym mieście

Czytanie Tove jest jak siedzenie w słońcu i mrużenie doń oczu. Pamiętacie taką pisarkę – Jane Bowles? Jej książkę “Dwie poważne damy”? Te damy zawsze robiły na mnie wrażenie podstarzałych pań, które osaczała dżungla i ogromny, ale ujęty w ciasne ramy świat. Dodawały sobie animuszu popijając drinki i jęczały “kochanie, mam trzydzieści lat i pewne przyzwyczajenia”. Mam takie poczucie, że spotkałam te panie znów. U Tove Jansson w “Słonecznym mieście”. Są już na emeryturze, w Saint Petersburgu na Florydzie. Wachlując się w upale, bujają się na werandach domów spokojnej starości, którymi miasto stoi. To właściwie miasto starców. Ale damy i panowie nie zrezygnowali ze swoich lęków i fobii. Bojąc się pustych bujanych foteli, zawsze pustych po kimś, mają swoje obsesje i bale wiosenne. Wszystko to jest nudne i intensywne jednocześnie. Słońce świeci bezlitośnie, młodzi szumią, fale też. W sercach starców buzuje niepokój. Nikt się nie zmienił, może trochę pochylił, zgorzkniał, wykreślił krewnych z życiorysu. Ale życie trzeba dożyć. Dla niektórych to przykry obowiązek, dla innych gonienie za resztkami dostępnych rozrywek. Pojawi się też wycieczka do dżungli. Ona też od czasu Jane Bowles się zmieniła. Ujarzmiona, sypiąca atrakcjami i kusząca kózkami z mini-zoo. Jednak niemniej psychodeliczna. Tylko jakoś tak na zmęczeniu… Starczym, wariackim. I mogą sobie mówić krytycy, że nie ma tu wiadomych trolli. A i tak na werandach siedzimy my – Paszczaki, Filifionki, a pod łóżkami czasem kłębią się węże… Tylko Bowles i Tove potrafią być jednocześnie duszne, nudne i fascynujące. Bardzo lubię, bardzo.

Tove Jansson / “Słoneczne miasto” – zawiera dwie powieści: “Słoneczne miasto” w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej oraz “Kamienne pole” w tłumaczeniu Teresy Chłapowskiej / wydało Wydawnictwo Marginesy

Książkę kupicie w TU, W KSIĘGARNI INTERNETOWEJ.

Świat małej Tove.

Nie wiem, jak Wy, ale taka pogoda, jaka teraz panuje za oknem uruchamia u mnie syndrom Włóczykija. Uchylam drzwi i powiew powietrza pachnącego wiatrem wysysa mnie i woła “wyjdź, co tak stoisz, wyłaź, weź termos i kanapki i idziemy stąd!”. No więc, kiedy tylko się da – bujamy się po lasach…

“Córka Rzeźbiarza”
To nie jest autobiograficzny klucz do Muminków.
Muminki tego klucza nie potrzebują.
Ale to jest po prostu jedna z części muminkowej serii.
I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
Zupełnie inne niż opowiadania z tomu “Wiadomość”.
Historie z wężami w puchatym dywanie, ze śniegiem, który osacza albo jednak otula i chroni przed światem. Z tatusiem miłośnikiem morza. Z unoszącą się na falach tajemnicą świata, który opowiada mała dziewczynka o imieniu Tove. Nauczy Was latać, żebyście coś z życia mieli, zabierze na tratwę, prosto w groźną mgłę, gdzie z pewnością czają się hatifnatowie. I wzbudzi tęsknotę za dzieciństwem, w którym po sztormie zawsze czekała mamusia i tatuś i kakao przy kominku. Dobra, to prawda, kocham Tove Jansson

Tove Jansson / Córka rzeźbiarza / tłum. Teresa Chłapowska / Wydawnictwo Marginesy